W biegu pościgowym w Kontiolahti Johannes Thingnes Boe obronił pierwszą lokatę i nie przeszkodziły mu w tym trzy karne rundy. Swój start ocenił dobrze, ale sam stwierdził, że „widzi elementy do poprawy”.

Norweski biathlonista początek sezonu może zaliczyć do udanych. Po słabszym występie w biegu indywidualnym (12 lokata), pewnie wygrał bieg sprinterski, a z jeszcze większą przewagą nad drugim zawodnikiem zakończył start w biegu pościgowym.

- Przekroczyć linię mety z numerem jeden na żółtej kamizelce to marzenie wielu. Muszę się nacieszyć tym dniem i tymi emocjami, bo to nie zdarza się zbyt często – stwierdził.  

Przed czwartym strzelaniem wydawało się, że młodszy z braci Boe ma zapas czasowy tylko na jedną karną rundę. Pomylił się jednak dwa razy, ale rywale również pudłowali, przez co zwycięstwa był praktycznie pewien już wybiegając na trasę.

- Wykonałem niezłą robotę. Utrzymywałem kontrolę od startu, zachowywałem energię na trasie. Miałem czas na jedną karną rundę. Pechowo spudłowałem dwa razy. To był dobry start, ale widzę elementy do poprawy – przyznał.

Kontiolahti nie po raz pierwszy okazało się dla Norwega szczęśliwe. W dobrym humorze wyrusza więc do Hochfilzen.

- Jestem w dobrym nastroju. Nie muszę niczego bronić, tylko atakuję. Czuję się dobrze, pewnie. Czekam tylko na dobry flow – podsumował.

Zadowolony z startów w Kontiolahti może być też Sturla Holm Laegreid. Po szóstym miejscu w biegu indywidualnym i zwycięstwie sztafety męskiej, dwukrotnie stawał na drugim stopniu podium – zarówno w sprincie, jak i biegu pościgowym.

- Dzisiaj było już ciężko, trzy starty w ostatnich dniach za mną. Byłem już bardzo zmęczony na ostatnim podbiegu, szczególny w tych warunkach. Miałem niewielkie szanse na pierwsze miejsce, ale jeden błąd mnie z tego wykluczył. Ale jestem bardzo zadowolony z drugiego miejsca – stwierdził .

Laegreidowi nie udało się wykorzystać błędów kolegi i również ostatnie strzelanie zakończył na karnej rundzie.

- Przed czwartym strzelaniem Emilien bardzo się do mnie zbliżał. Nie chciałem, żeby on wyszedł na pierwszą pozycję, bo Johannes jest moim kolegą z drużyny. Jeśli ja nie wygram, chciałbym, żeby to on wygrał. To było moją taktyką, nie ułatwić sprawy Emilienowi. Przyspieszyłem przed strzelnicą, żeby utrzymać przewagę. Na stadionie widziałem, że Johannes spudłował dwa razy i mam szansę na wygraną. Nie miałem jednak zbyt wiele czasu na strzelanie, bo Emilen był blisko. Kiedy spudłowałem, wiedziałem już że nie wygram i skupiałem się, żeby resztę strzelić na czysto. Słyszałem, że Emilien coś krzyczał, zgadywałem, że nie jest zadowolony ze swojego strzelania. Wtedy zrozumiałem, że mam szansę na drugie miejsce – opowiedział.

Laegreid podkreślił też, że bardzo się cieszy z rywalizacji z Johannesem Boe, bo to oznacza, że on również stał się bardzo dobrym biathlonistą.

Błędy rywali w ostatnim strzelaniu sprawiły, że przez chwilę Emilien Jacquelin wydawał się kandydatem do zwycięstwa. Niestety Francuz poszedł w ślady kolegów z Norwegii i również biegał dwie karne rundy.

- Byłem zdenerwowany przed ostatnim strzelaniem. Moja lufa trochę zamarzła i nie łatwo było strzelać. Dlatego byłem taki zdenerwowany po ostatnich strzałach. Ale jestem zadowolony z tego startu, czuję się pewniej i cieszę się, że zakończyłem starty w Kontiolahti w ten sposób. To nie był najlepszy tydzień dla mnie, nie lubię takiej pogody. Jestem Francuzem – lubię słońce! Lepiej startuje mi się też, kiedy jest więcej kibiców przy trasie – powiedział po biegu.

Pierwszy start panów w Hochfilzen zaplanowano na 9 grudnia. Początek biegów sprinterskich o 13.45.

Powiązane osoby

 Norwegia | mężczyzna | Sturla Holm Laegreid

 Francja | mężczyzna | Emilien Jacquelin

 Norwegia | mężczyzna | Johannes Thingnes Boe