Norwegowie najlepsi w pierwszej sztafecie, rekord Polaków

Vetle Christiansen, Sturla Laegreid, Tarjei Boe oraz Johannes Boe - to skład zwycięskiej sztafety 4x7,5km podczas zawodów Pucharu Świata w Kontiolahti. Obok Norwegów na podium stanęli Niemcy i Francuzi. Polacy spisali się najlepiej od prawie trzech lat. Szczególnie dobrze wypadli na strzelnicy.

Norwegowie postawili na skład, który w luttym tego roku zapewnił im złoto igrzysk olimpijskich. Faworyci nie zawiedli i od samego początku utrzymywali się w czubie wyścigu. Do trzeciego odcinka kroku dotrzymywali im Niemcy. Na ostatnią zmianę Johannes Boe ruszał w towarzystwie Romana Reesa, ale już przed pierwszym strzelaniem miał nad nim zapas kilkunastu sekund. Po stójce podczas której Boe był bezbłędny, a Rees musiał dobierać dwa naboje różnica między czołowymi sztafetami wzrosła do niemal minuty, co pozwoliło Norwegowie ostatnie okrążenie pokonywać w spacerowym tempie.

Niemcy obronili druga lokatę, na która do końca chrapkę mieli jeszcze Francuzi. Quentin Fillon Maillet nie jest jeszcze w formie z ubiegłej zimy i po trzech dobieranych pociskach finiszował trzeci ze stratą dwudziestu sekund do Reesa. W zespole Trójkolorowych z najlepszej strony pokazał się Emilien Jacquelin, który miał najlepszy czas na trzeciej zmianie.

Tuż za podium uplasowali się Austriacy, którzy dobierali tylko cztery naboje. Jednym z najlepszych biathlonistów czwartkowego wyścigu był Michal Krcmar, który wygrał druga zmianę. Pomogło to Czechom w wywalczeniu piątej lokaty. Po raz pierwszy od 2002 roku w czołowej szóstce znaleźli się reprezentanci Finlandii. Historycznym wynikiem mogli się poszczycić również Litwini, którzy po raz pierwszy w swej historii zajęli lokatę w TOP10. Tomas Kaukenas, Vitatutas Strolia, Karol Dombrowski i Maks Fomin zajęli ósme miejsce.

Na długo zapamiętamy również występ Polaków, którzy zespołowo zanotowali 95%skuteczność strzelecką. Andrzej Nędza-Kubiniec i Marcin Zawół strzelali bezbłędnie, Grzegorz Guzik i Jan Guńka dobierali tylko po jednym naboju. Pozwoliło to zająć szesnaste miejsce - najlepsze od MŚ w Anterselwie z 2020 roku. Imponujący był zwłaszcza początek w wykonaniu Nędzy-Kubińca, który po pierwszym strzelaniu był nawet szósty. Ostatecznie do strefy zmian dotarł jako dziesiąty ze stratą zaledwie 44 sekund do najlepszej drużyny. Końcowy wynik mógł być nawet nieco lepszy, gdyby nie pechowa wywrotka Guńki na pierwszym okrążeniu ostatniej zmiany.

WYNIKI