Pidruczny kandydatem na prezesa

Dmitro Pidruczny ogłosił, że będzie kandydował na stanowisko prezesa Ukraińskiego Związku Biathlonu. W przypadku wyborczej wygranej 30-letni mistrz świata zakończy sportową karierę.

Z ubiegania się o reelekcję zrezygnował Wołodymyr Brynzak, który stał na czele ukraińskiej federacji biathlonowej nieprzerwanie od 1998 roku. 65-letni działacz został niejako zmuszony do podjęcia takiej decyzji po tym, gdy światło dzienne ujrzały publikowane przez media informacje o pomocy, jakiej Brynzak udzielał rosyjskim zawodniczkom od niedawna reprezentującym Ukrainę. Po wybuchu wojny Jekaterina Bekh i Oksana Moskalenko szukały możliwości powrotu do Rosji. Ucieczkę umożliwił sam Brynzak, który następnie skłamał opinię publiczną, że obie zawodniczki w momencie rozpoczęcia rosyjskiej agresji były już w swojej ojczyźnie. Gdy kłamstwo wyszło na jaw, Brynzak pod presją zrezygnował z ubiegania się o następną kadencję.

Jedną z osób, która zgłosiła chęć startu w wyborach okazał się Dmitro Pidruczny - mistrz świata w biegu pościgowym z 2019 roku, wciąż aktywny biathlonista, który po rozpoczęciu wojny natychmiast wstąpił do Gwardii Narodowej i broni swojego rodzinnego Tarnopola.

- Decyzję o starcie podjąłem zaledwie kilka dni temu. Mam już wokół siebie grupę osób gotowych rozwijać naszą dyscyplinę. Z powodu zniszczeń wojennych czeka nas dużo pracy - powiedział Pidruczny.

Wybory początkowo miały odbyć się w maju, ale z powodu wciąż trwającej wojny zostały przełożone na później. W przypadku zwycięstwa Pidruczny będzie zmuszony zrezygnować z kariery zawodniczej. W minionym sezonie Ukrainiec zajął 37. miejsce w klasyfikacji generalnej. Lokata ta mogła być lepsza, ale z powodu wybuchu wojny 30-latek opuścił trzy ostatnie Puchary Świata. Na igrzyskach w Pekinie był trzynasty zarówno w sprincie, jak i w biegu pościgowym.