Torgersen o pracy w Chinach: Szkoda by to poszło na marne

Tobias Torgersen, nowy trener polskich biathlonistek, ostatnie cztery lata spędził na pracy w Chinach. Pobyt za Wielkim Murem, a szczególnie okres pandemii COVID-19 zahartował norweskiego szkoleniowca. - Nie wydaje mi się by jakakolwiek inna reprezentacja musiała mierzyć się z takimi problemami jak nasza – powiedział były trener Chińczyków.

39-latek pracę w Chinach rozpoczął latem 2018 roku. Początkowo odpowiadał samodzielnie za kadrę mężczyzn. Po roku do sztabu szkoleniowego dołączyli m. in. Ole Einar Bjoerndalen, Daria Domraczewa oraz Jean Pierre Amat. Torgersen wraz z tym ostatnim odpowiedzialny był za trening strzelecki.

- W ostatnim okresie pracy w Chinach pełniłem funkcję kogoś w rodzaju dyrektora sportowego. Obciążenia treningowe i przygotowanie fizyczne to była działka pozostałej części sztabu szkoleniowego. Jean Pierre Amat i ja zajmowaliśmy się wspólnie treningiem strzeleckim. Bardzo sobie ceniłem tę współpracę i dużo się od niego nauczyłem. Widać było, że te metody przynosiły efekty. Zwłaszcza Chinki osiągały wysokie procenty skuteczności strzeleckiej. Dziś jednak nie wystarczy strzelać celnie, trzeba to jeszcze robić szybko – powiedział Torgersen.

Mimo niezłego strzelania reprezentanci Chin nie odegrali większej roli na igrzyskach. Indywidualnie najlepiej spisywał się Fangming Cheng, który był 22. w biegu pościgowym. Wszystkie trzy sztafety ukończyły zawody poza czołową dziesiątką.

- Igrzyska pod względem sportowym nie były dla nas wybitnie udane. Startowaliśmy na swoim normalnym poziomie. Udało nam się wywalczyć jedną kwalifikację do mass startu, co było pewnym sukcesem – ocenił.

Norweg nie ukrywa, że mocne piętno na pracy całego sztabu odcisnęła pandemia koronawirusa. Restrykcje związane z podróżowaniem oraz długimi kwarantannami torpedowały przygotowania do pekińskich igrzysk.

- Na początku w ogóle nie mieliśmy możliwości przyjazdu do Chin. Wiosną 2020 roku Ole Einar Bjoerndalen był jedynym zagranicznym trenerem, który otrzymał taką zgodę. Dołączyłem do niego dopiero w sierpniu. Jesienią wróciłem do Europy, żeby przygotować przyjazd zawodników na pierwsze starty pucharowe. Ten z uwagi na pandemię cały czas się odwlekał. Nie mogłem wrócić do Chin, pozostali trenerzy nie mogli stamtąd wyjechać, a zawodnicy stracili całą zimę. To była bardzo stresująca sytuacja – relacjonował Torgersen.

- Ponownie wyruszyłem do Chin w końcówce marca 2021 roku. Zanim mogłem dołączyć do drużyny czekała mnie 28-dniowa kwarantanna. Nie opłacało się wracać do Norwegii i przechodzić cały proces po raz kolejny, więc zostałem na miejscu przez prawie pięć miesięcy. Mimo tych problemów zawodnicy byli w ciągłym treningu, praktycznie nie mieli wolnego. Jako sztab szkoleniowy próbowaliśmy dać im odpocząć, ale nie było to mile widziane. Widziałem ogromne zmęczenie u wszystkich na długo zanim rozpoczął się sezon startowy. Pandemia przeszkodziła nam – zagranicznym trenerom – wpłynąć na sposób funkcjonowania drużyny w taki sposób, w jaki byśmy chcieli. Wszystkich nas mocno dotknęła informacja o tym, że zawodnicy nie będą uczestniczyli w ostatnim trymestrze Pucharu Świata. Jedną decyzją zmarnowano całą naszą czteroletnią pracę. Chińczycy stracili swoje kwoty startowe, ktokolwiek przejmie reprezentację Chin, będzie musiał zaczynać niemal od zera – dodał.

Czy to koniec projektu z głośnymi nazwiskami w sztabie szkoleniowym reprezentacji Chin?

- Nie wiem. Odszedłem ja, odchodzi również Jean Pierre Amat. Pozostali wciąż czekają na rozwój sytuacji. Bjoerndalen i Domraczewa nie zamknęli sobie jeszcze drzwi, ale jeśli zdecydują się na dalszą współpracę to na pewno nie na tych samych zasadach, co do tej pory. Zresztą nie mam bladego pojęcia czy ktokolwiek z osób decyzyjnych w chińskim biathlonie, ostał się na swoim stanowisku po igrzyskach. Zainwestowano sporo w rozwój sportów zimowych, nierozsądnym byłoby teraz schodzić z tej ścieżki. Będzę rozczarowany jeśli tak się jednak stanie. Sporo poświęciłem temu projektowi i szkoda by to poszło na marne – zakończył.

Przypomnijmy, że z początkiem kwietnia Tobias Torgersen ponownie objął stanowisko trenera polskich biathlonistek. Poprzednio Norweg pracował w Polsce w sezonie 2017/18. Wcześniej pełnił funkcje szkoleniowca młodzieży w Norwegii, Szwajcarii i Szwecji. Jako zawodnik wywalczył brązowy medal MŚJ w sztafecie. Jego karierę przerwały problemy ze zdrowiem.