Bjoerndalen rozczarowany, Polska tylko na tym zyska

Biathloniści z Chin nie wezmą udziału w marcowych zawodach pucharowych w Kontiolahti, Otepaa i Oslo. Rozczarowania tą decyzją nie kryje trener tamtejszej reprezentacji Ole Einar Bjoerndalen. Absencja jego podopiecznych to jednak korzystna informacja dla reprezentacji Polski.

Bjoerndalen wraz ze swoją małżonką Darią Domraczewą pracę w Chinach rozpoczął we wrześniu 2019 roku. Ich zadaniem było jak najlepsze przygotowanie chińskich biathlonistów do igrzysk w Pekinie. Plany dwójce multimedalistów olimpijskich pokrzyżowała pandemia, która uziemiła ich podopiecznych w kraju na cały sezon 2020/21. Same igrzyska w wykonaniu Chińczyków wypadły przeciętnie - reprezentanci tego kraju nie zajmowali ostatnich lokat, ale byli też daleko od upragnionych medali.

Sztab szkoleniowy liczył jednak na udane zakończenie sezonu. Bjoerndalen wraz z Domraczewą po igrzyskach udali się do Europy i tam oczekiwali na swoich zawodników, którzy mieli dolecieć na trzy ostatnie weekendy Pucharu Świata. Biathloniści chińscy nie otrzymali jednak pozwolenia na wyjazd z kraju od swoich władz - oficjalnie wszystkiemu winna znów pandemia koronawirusa.

- Z punktu widzenia chińskiego biathlonu jest to dramatyczna decyzja i jestem nią bardzo rozczarowany. Stracimy nasze pozycje w Pucharze Narodów i tak naprawdę znów trzeba będzie zaczynać od zera - powiedział Bjoerndalen.

To właśnie Chińczycy mieli być głównymi rywalami Polaków w walce o trzy miejsca startowe na sezon 2022/23. Pod nieobecność biathlonistów z Chin, nasi reprezentanci nie powinni mieć najmniejszego problemu z awansem na 23. miejsce w Pucharze Narodów. Przed zawodami w Kontiolahti Biało-Czerwoni tracą do rywali tylko cztery punkty.

Sam Bjoerndalen nie jest pewien swojej przyszłości. Kontrakt z chińską federacją wygasa z końcem sezonu.

- Jeszcze nie wiem co się wydarzy. Musimy na spokojnie porozmawiać w gronie rodzinnym. Żadna decyzja nie została jeszcze podjęta - dodał.

Powiązane osoby

 Norwegia | mężczyzna | Ole Einar Bjoerndalen