Fillon Maillet bliżej tytułu króla igrzysk

Quentin Fillon Maillet w pięknym stylu wygrał bieg pościgowy i pod względem liczby medali na jednych igrzyskach zrównał się z legendarnym Ole Einarem Bjoerndalenem, który w 2002 roku w Salt Lake City podobnie jak Francuz w Pekinie, stał na podium czterokrotnie. Grzegorz Guzik ukończył rywalizację na 54. miejscu.

Ole Einar Bjoerndalen przed dwudziestoma laty wygrał wszystkie cztery biathlonowe konkurencje znajdujące się wówczas w programie igrzysk. Quentin Fillon Malliet taką skutecznością nie może się pochwalić, ale liczbą medali wywalczonych na jednych zawodach olimpijskich już tak. Po złocie w biegu na 20km i srebrnych medalach ze sprintu i sztafety mieszanej Francuz wygrał bieg pościgowy. Zrobił to w mistrzowskim stylu, bo mimo trudnych warunków wietrznych na strzelnicy uniknął karnych rund i dotarł do mety z przewagą blisko pół minuty nad kolejnym biathlonistą.

Fillon Maillet przedłużył tym samym tradycje, jakie Francuzi mają w tej konkurencji podczas igrzysk. Reprezentanci tego kraju triumfowali w 4 z 6 do tej pory rozegranych biegach pościgowych, których stawką były medale olimpijskie. W Turynie triumfował Vincent Defrasne, natomiast w Soczi i Pjongczang po złoto sięgał Martin Fourcade. Dla Fillon Malliet licząc ze startami pucharowymi jest to piąte kolejne zwycięstwo w biegu na 12,5km, z czego tylko raz startował jako lider po sprincie. Jakkolwiek w biathlonie trudno mówić o specjalizacjach, tak Francuza można uznać za mistrza tej konkurencji. 

Największym rywalem Fillon Maillet miał być zwycięzca sprintu Johannes Boe. Norweg trzymał się pierwszego miejsca do półmetka, choć po dwóch karnych rundach podczas drugiego strzelania jego przewaga stopniała do dwunastu sekund. Katastrofa przydarzyła się jednak dopiero w stójce. Najpierw trzy karne rundy, a podczas ostatniej wizyty na strzelnicy jeszcze dwie, czyli łącznie aż siedem sprawiło, że młodszy z braci Boe nie miał prawa liczyć się w walce o medale. Do mety dotarł na piątym miejscu ze stratą ponad dwóch minut do zwycięzcy.

Honoru rodziny i całej reprezentacji bronił Tarjei Boe, który strzelał dużo lepiej od brata. Spudłował tylko raz na samym początku rywalizacji. O srebrny medal 33-latek walczył z Eduardem Łatypowem. Rosjanin, który na początku roku stracił dwa tygodnie z powodu infekcji koronawirusem oddał dziewiętnaście celnych strzałów i do czołówki awansował z jedenastego miejsca. Na ostatniej rundzie biegowej nie dał rady odeprzeć ataku Norwega i przegrał z nim o siedem sekund. Brąz jest jego pierwszym indywidualnym trofeum w karierze.

Na ostatnią rundę w towarzystwie Boe i Łatypowa wyruszał jeszcze Lukas Hofer, który podobnie jak triumfujący Fillon Maillet strzelał perfekcyjnie. Włochowi zabrakło jednak sił i do podium stracił 16 sekund. Skład pierwszej dziesiątki uzupełnili szósty na mecie Roman Rees, siódmy Simon Desthieux, ósmy Sebastian Samuelsson, dziewiąty Emilien Jacquelin oraz dziesiąty Felix Leitner. Ten ostatni do TOP 10 awansował mimo 46. pozycji w sprincie.

Grzegorz Guzik podobnie jak wielu rywali nie poradził sobie na strzelnicy, gdzie spudłował aż ośmiokrotnie. Do mety dotarł na 53. miejscu ze stratą niemal ośmiu minut do najlepszego. Dla naszego jedynego biathlonisty był to ostatni występ na igrzyskach w Pekinie. 

WYNIKI

Powiązane osoby

 Rosja | mężczyzna | Eduard Łatypow

 Francja | mężczyzna | Quentin Fillon Maillet

 Polska | mężczyzna | Grzegorz Guzik

 Norwegia | mężczyzna | Tarjei Boe