Gest fair play pomógł zdobyć złoto

Podczas rozgrzewki do sobotniego wyścigu sztafet mieszanych na igrzyskach w Pekinie Marte Olsbu Roeiseland nieświadomie zgubiła część od swojego karabinu. Dzięki pomocy słoweńskiej fizjoterapeutki Norweżka przed pierwszym strzelaniem skompletowała sprzęt i kilkadziesiąt minut później mogła radować się z wywalczonego złota.

Spostrzegawczy kibice zapewne zwrócili uwagę na to, że podczas pierwszej wizyty na strzelnicy Olsbu Roeiseland długo zwlekała z oddaniem pierwszego strzału majstrując w tym czasie przy karabinie. Norweska telewizja NRK zgłębiła temat i okazało się, że przyczyny tego zdarzenia należało szukać już podczas rozgrzewki. Norweżce odpadł element karabinu. Szczęśliwie dla niej moment ten uchwyciła Ula Hafner, która w Pekinie jest fizjoterapeutką słoweńskiej reprezentacji.

Słowenka poinformowała norweski sztab, że z karabinem Olsbu Roeiseland może być coś nie tak. Informacja dotarła do Norweżki dosłownie na minutę przed startem.

- Poinformowano mnie, że coś mi wypadło z karabinu. Sprawdziłam amunicję – dwa magazynki i sześć dodatkowych nabojów – wszystko się zgadzało, więc poszłam na start – powiedziała Olsbu Roeiseland.

W międzyczasie Hafner odkopała ze śniegu zagubiony element i przekazała go norweskiej ekipie. Okazało się, że był to przeziernik - część przyrządów celowniczych, bez którego strzelanie byłoby praktycznie niemożliwe. Szczęśliwie zguba trafiła do Olsbu Roeiseland jeszcze przed strzelaniem.

Norwescy trenerzy poprosili o umieszczenie zagubionego elementu karabinu na stanowisku strzeleckim numer 1 – podczas pierwszego strzelania w biegach sztafetowych zawodnicy ustawiają się bowiem według numerów startowych. Zanim liderka Pucharu Świata rozpoczęła strzelanie musiała wkręcić brakującą część. To trwało kilkanaście sekund, przez co swój pierwszy strzał oddała jako ostatnia.

- Muszę przyznać, że Marte wykazała się zimną krwią. Cała ta sytuacja mogła ją zestresować, a dobierała tylko jeden pocisk – powiedział Patrick Oberegger, trener Norweżek.

Historia miała happy end. Olsbu Roeiseland do strefy zmian dotarła na pierwszym miejscu i kilkadziesiąt minut później świętowała pierwsze w karierze mistrzostwo olimpijskie. Scenariusz ten mógł się nie ziścić, gdyby nie postawa Uli Hafner.

- Cieszę się, że mogłam pomóc. Kiedy zobaczyłam, że Johannes Boe może przekroczyć linię mety jako pierwszy bardzo go dopingowałam – powiedziała Hafner.

Jej drużyna zajęła w sobotę ostatnie miejsce, ale w wyścigu po nagrodę fair play Słowenka może liczyć na zwycięstwo.

Powiązane osoby

 Norwegia | kobieta | Marte Olsbu Roeiseland