Na ostatniej rundzie biegu masowego w Anterselwie Dorothea Wierer postawiła wszystko na jedną kartę i jej szybki bieg zaprocentował pierwszą w tym sezonie wygraną. Jak przyznała jednak na mecie, nie miała informacji jaką ma przewagę na rywalkami, a sama bała się patrzeć za siebie.

Początkowo z pewnością nikt w tym biegu nie stawiał na Włoszkę. Choć startowała na trasach, na których na co dzień trenuje, popełniała błędy na strzelnicy. Wszystko odwróciło się w drugiej połowie biegu.

- Początek nie był najlepszy, z pudłami w pierwszym i drugim strzelaniu, ale stójka była dużo lepsza, szczególnie druga. Cała się trzęsłam, bo chciałam trafić we wszystkie krążki. Nie strzelałam dzisiaj szybko, ale nieźle wyszedł mi bieg. Na początku nie czułam się najlepiej, jestem trochę zmęczona, ale miałam bardzo dobrze przygotowane narty - opowiedziała.

Wierer pierwsza wybiegła na trasę po ostatnim pobycie na strzelnicy i od początku narzuciła szybkie tempo.

- Obawiałam się dziewczyn za mną, bo nie wiedziałam jak blisko są. Nie dosłyszałam informacji na trasie, a bałam się patrzeć za siebie. Starałam się tylko przyspieszać - przyznała.

Tegoroczny sezon w wykonaniu utytułowanej Włoszki nie jest najlepszy. Kilkukrotnie notowała miejsca w pierwszej dziesiątce, ale tylko raz stanęła na podium (trzecia lokata w sprincie w Ruhpolding). Teraz wydaje się, że jej forma rośnie.

- Pierwsze dwa Puchary Świata nie były dla mnie dobre. Lepiej poczułam się we Francji. Podczas świąt postawiłam na regenerację, bo czułam, że moje ciało tego potrzebuje.  Nie przepadam za trasami w Oberhofie, ale tam wypadłam nie najgorzej. W końcu w Ruhpolding poczułam, że moje nogi pracują dobrze, dużo lepiej niż na początku sezonu - stwierdziła.

Po raz drugi w tym sezonie na podium i po raz pierwszy na jego drugim stopniu stanęła Dzinara Alimbekawa, która z jedną karną rundą straciła do Włoszki niecałe cztery sekundy.

 - Miałam plan, żeby po prostu cieszyć się tym startem. Byłam numerem jeden, bo nie ma tutaj Marte i Elviry. Chyba to pomogło mi wypaść tak dobrze – stwierdziła z uśmiechem.

Białorusinka bez większych problemów wyprzedziła na trasie Anais Chevalier-Bouchet i wydawało się, że może również zagrozić Dorothei Wierer.  

- Ostatnia runda nie była dla mnie aż tak trudna. Zachowałam sporo siły. Zaczęłam po prostu trochę później i musiałam biec szybko od samego początku. Teraz jestem trochę smutna, że to tylko drugie miejsca, bo miałam wystarczająco sił na wyższą lokatę - przyznała.

Bieg masowy to jedyny start Anais Chevalier-Bouchet w Anterselwie i to zakończony miejscem na podium.

- Nie startowałam w tym tygodniu, bo chciałam potrenować przed Igrzyskami. To był biegowo ciężki start, ale cieszę się, że strzelałam niemal czysto - powiedziała .

Francuzka stwierdziła też, że zna już dobrze swoje możliwości i starała się przygotować tak, aby najlepsze lokaty zdobyć na najważniejszej imprezie sezonu.

- Moja forma nie była najlepsza na początku sezonu, nie byłam z niej zadowolona. Teraz moja forma rośnie i jestem spokojna o Igrzyska, ciężko na nie pracowałam.

Przed biathlonistami chwila przerwy przed Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie. Pierwszą indywidualną konkurencję pań zaplanowano na 7 lutego.  Wtedy odbędą się biegi indywidualne.

Powiązane osoby

 Białoruś | kobieta | Dzinara Alimbekawa

 Włochy | kobieta | Dorothea Wierer

 Francja | kobieta | Anais Chevalier-Bouchet