Norwegia z dużą przewagą nad resztą

Norwegia w składzie Sturla Laegried, Tarjei Boe, Johannes Boe, Vetle Christiansen wygrała w Anterselwie bieg sztafetowy 4x7,5km zaliczany do klasyfikacji Pucharu Świata. Polacy sklasyfikowani zostali na ostatniej pozycji.

Podczas gdy inne drużyny z czołówki niedzielny bieg sztafetowy potraktowały jako pole do eksperymentów, Norwegia wystawiła możliwie najsilniejszy skład. Ta sama czwórka w lutym ubiegłego roku zdobyła mistrzostwo świata w Pokljuce, dziś w Anterselwie ponownie nie miała sobie równych. Po pierwszej zmianie na czele znajdowała się co prawda Francja – Fabien Claude wyprzedził Sturlę Laegreida o osiem sekund – ale od występu starszego z braci Boe rozpoczęła się dominacja Norwegów. Na mecie Christiansen zameldował się dwie minuty przed kolejną drużyną. On i jego koledzy spudłowali w sumie tylko czterokrotnie, co obok Niemców było najlepszym wynikiem w stawce.

Daleko za plecami Norwegów toczyła się walka o drugie miejsce. Długo wydawało się, że przypadnie ono osłabionym brakiem Jacquelina i Fillon Maillet Francuzom. Na ostatnie okrążenie jako drugi ruszał bowiem Eric Perrot. Junior z Francji nie dał rady lepiej dysponowanym biegowo rywalom i do mety dotarł jako czwarty. Najpierw wyprzedził go Lukas Fratzscher, a następnie Eduard Łatypow. Z tej dwójki mocniejszy okazał się Rosjanin, który linię mety przeciął siedem sekund przed Niemcami. Fratzscher nie krył jednak zadowolenia na finiszu, bo drużyny w składzie z Romanem Reesem, Philippem Hornem i Davidem Zobelem mało kto obstawiał na podium.

Mimo karnej rundy wysokie piąte miejsce zajęli Kanadyjczycy. Z kolei zawiedli wysoko notowani Białorusini, wśród których kosztowny upadek zaliczył Dmitrij Lazouski (wypadł z trasy na tym samym zakręcie, co dzień wcześniej Lucie Charvatova w biegu masowym kobiet). Anton Smolski przyprowadził sztafetę białoruską na dwunastym miejscu. Najsłabszy występ od sześciu lat zaliczyli Szwedzi, którzy w mocno rezerwowym składzie zajęli siedemnastą lokatę.

Polacy nie ukończyli rywalizacji i zostali sklasyfikowani na ostatniej 24. pozycji. Początek biegu nie zapowiadał takiego scenariusza. Andrzej Nędza-Kubiniec po bezbłędnym strzelaniu w postawie leżąc był siódmy. Nasz reprezentant dobrą skuteczność zaprezentował również w stójce, po której ruszał na trasę jako jedenasty. Spore straty w biegu na ostatnim okrążeniu sprawiły, że z Grzegorzem Guzikiem zmieniał się na siedemnastej pozycji.

Jedyny polski biathlonista, który wywalczył kwalifikację do startu na igrzyskach pokazał dwie twarze. W postawie leżąc pudłował i musiał biegać dwie karne rundy, w stójce strzelał szybko i celnie. Na końcowy efekt rzutowało jednak to pierwsze oblicze. Łukasz Szczurek ruszał na trasę z 23. miejsca, które utrzymywał do swojego drugiego strzelania. Spudłował wtedy dwukrotnie i dał się wyprzedzić Matejowi Balodze ze Słowacji. Szans na odwet nie było, bo w międzyczasie prowadzący Norwegowie zdublowali polską ekipę i zakończyli jej udział w niedzielnej rywalizacji.

WYNIKI