Pierwszy etap tegorocznego Pucharu Świata nie mógł zakończyć się lepiej dla Hanny Oeberg. Zwycięstwo w sprincie w przed własną publicznością przypomniały Szwedce najlepsze momenty Mistrzostw Świata sprzed dwóch lat.

Po słabszym biegu indywidualnym, podobnie jak w poprzednim sezonie, starty w sprintach Hanna Oeberg rozpoczęła zwycięstwem.

- To niesamowite, przeskok od wczorajszej porażki do dzisiejszego zwycięstwa. Dobrze było mieć wspierających kibiców za plecami. To dało mi dużą motywację. Przypomniały mi się Mistrzostwa Świata - opowiedziała.

Kiepski rezultat biegu indywidualnego – 74 lokata i 5 pudeł na strzelnicy – bynajmniej nie załamał Szwedki. Do sprintu stanęła z mniejszym obciążeniem psychicznym.

- Po wczorajszym starcie dostrzegałam pewne pozytywy. Bardzo dobrze jechały mi narty. Wiem też, że potrafię dobrze strzelać. Dzisiaj mogłam być po prostu zrelaksowana i zrobić to, co robię dobrze - stwierdziła.

Dobry występ w sprincie w dużej mierze wynika z tego, że zawody odbywały się w miejscu, że Oeberg na co dzień trenuje.

- Oczywiście znam tę trasę bardzo dobrze, wiem doskonale w których momentach mogę przyspieszać. Myślę, że to bardzo ważne - podkreśliła.

Podobnie jak Szwedka, Anais Chevalier-Bouchet również słabo wypadała w biegu indywidualnym. W jej przypadku było to miejsce 52 i w sumie pięć pudeł. Drugie miejsce w sprincie to dla niej również spory awans.

- Byłam rozczarowana wczorajszym startem. Ale ja często potrzebuję złego startu, żeby potem pobiec dobrze. Niestety, taki jest mój sposób na wygraną – stwierdziła z uśmiechem.

Francuzka nie była w łatwej sytuacji, startowała z niskim, ósmym numerem i jeszcze wiele rywalek mogło ją pokonać.

- Nie wiedziałam, jaka jest sytuacja, starałam się biec jak najszybciej. Od początku biegłam szybko, więc ostatnia runda była dla mnie trudna - powiedziała.

Zawodniczka podkreśliła też, że nie jest jeszcze w najwyższej formie.

- Moja forma jeszcze rośnie. Wczoraj nie najlepiej czułam się na nartach. Jestem jednak spokojna o kolejne tygodnie.

Bardziej krytycznie do swojej dziesiątej lokaty w biegu indywidualnym podeszła trzecia w sprincie Marte Olsbu Roeiseland.

- Wczoraj zajęłam niezłe miejsce, ale mój czas biegowy nie był najlepszy. Byłam też rozczarowana strzelaniem w pozycji leżącej. Chciałam dzisiaj wypaść lepiej, czas biegu też był dużo lepszy. Dobrze być tu znowu - stwierdziła.

Norweżka nawiązała też do poprzedniego sezonu, który w jej wykonaniu wypadł słabiej, niż spodziewała.

- Zeszły rok był dziwny. Chyba za dużo wtedy wszystko analizowałam, chciałam być wysoko w każdym starcie. Zapomniałam, że trzeba się też cieszyć biathlonem. Teraz chcę się też cieszyć tym, co robię. Jestem szczęśliwa, że jestem znowu na podium i że dokonałam tego przed publicznością. W zeszłym roku było bardzo smutno, kiedy nikt nas nie dopingował.

Roeiseland dodała również, że nie planuje na razie żadnych przerw w startach, ale będzie analizować swoje samopoczucie i formę sportową. Jeśli uzna, że potrzebuje odpoczynku, wtedy zdecyduje się na taki krok.

2 grudnia panie ponownie powalczą w sprincie podczas zawodów Pucharu Świata w Ostersund. Początek o 13.45.

Powiązane osoby

 Szwecja | kobieta | Hanna Oeberg

 Norwegia | kobieta | Marte Olsbu Roeiseland

 Francja | kobieta | Anais Chevalier-Bouchet