To był udany dzień dla naszych reprezentantów podczas MŚ w biathlonie na nartorolkach. Oprócz złotego medalu Moniki Hojnisz-Staręgi i szóstego miejsca Grzegorza Guzika w czołówce meldowali się również Kinga Zbylut, Anna Mąka oraz juniorzy Wojciech Filip i Wojciech Janik.

W piątkowym supersprincie Zbylut dobre próby strzeleckie przeplatała całkowicie nieudanymi. W rozgrywanym w sobotę sprincie zawodniczka BKS WP Kościelisko ustabilizowała swoją skuteczność na poziomie 80%.

- Jak na dwie karne rundy dziewiąte miejsce jest niezłym wynikiem. Szkoda mi trochę ostatniego strzału na stójce. Jedną nogą byłam już jedną nogą na trasie. Dobrze mi się dzisiaj biegło. Mam nadzieję, że dalej będzie to szło w tę stronę – powiedziała Zbylut.

- Mocno zaczęłam, taki był plan nakreślony przez trenera. Dystans 6km jest krótszy od tego, co normalnie biegamy w sprincie, więc trzeba było od samego początku nastawić się na ostrą walkę – dodała.

Lepiej niż w piątek wypadła również Anna Mąka, która z jednym niecelnym strzałem długo utrzymywała się na początku drugiej dziesiątki. Ostatecznie finiszowała z osiemnastym czasem.

- Dzień przed supersprintem na treningu na osiem strzelań miałam dwie kary. Wiedza i świadomość o tym, że się potrafi strzelać jest, ale nie zawsze udaje się skupić na zadaniu. Wczoraj byłam rozkojarzona, co było widać na liście z wynikami w rubryce z karnymi rundami – powiedziała Mąka.

- Na ostatnim obozie w Dusznikach miałam małe problemy zdrowotne. Opuściłam kilka treningów, w tym jeden kluczowy, podczas którego dziewczyny biegały na wysokim tętnie. To skutkuje tym, że nie czuję jeszcze tej świeżości. Wiem jednak jaki mam cel i staram się nie myśleć o tym, co jest teraz, ale o tym co będzie – dodała.

Blisko udziału w dekoracji kwiatowej był Wojciech Filip. Na scenę zapraszana jest czołowa szóstka, a zawodnik AZS AWF Wrocław w sprincie juniorów zajął siódmą lokatę.

- Po supersprincie nie byłem z siebie zadowolony. Starałem się pozbierać w sobie, chłopacy pomogli mi  się zmotywować. Niestety przed zawodami dopadła mnie grypa żołądkowa i do końca nie było wiadomo czy tu przyjadę. Widać, że dyspozycja rośnie z dnia na dzień. Dzisiaj to już było moje strzelanie, zabrakło jeszcze trochę biegania. Na ostatnim podbiegu wyprułem z siebie flaki. Było już naprawdę ciężko, ale finalnie jestem zadowolony z miejsca. W biegu pościgowym również dam z siebie wszystko. Ważne, żeby się uczyć odpowiednich zachowań i dążyć do wyznaczonego celu – powiedział Wojciech Filip.

Cztery miejsca niżej od Filipa sklasyfikowano Wojciecha Janika. Drugi z naszych juniorów zaliczył jedno pudło w stójce.

- Ostatni start i to ósme miejsce sprawiło, że zacząłem odczuwać wewnętrzną presję. Było to widać na strzelaniu w postawie leżąc, które było bardzo długie. Nie mogłem go rozpocząć, na szczęście po chwili się ogarnąłem i popracowałem tak jak trzeba było. W stójce pojawił się jeden zerwany strzał. Miałem też problemy z kolką przez co czułem się słabiej niż w czwartek – powiedział Wojciech Janik.

- Siły na niedzielny bieg pościgowy się znajdą. Naładuję baterię i będę walczył z całych sił. Zdecydowanie wolę rywalizację ramię w ramię. Wtedy zawsze jest możliwość się pod kogoś podłączyć. Takie biegi są moją mocniejszą stroną – dodał Janik.

Jako pierwsze w niedzielę w biegu pościgowym powalczą juniorki. Rywalizacja z udziałem Joanny Jakieły i Magdy Piczury (odpowiednio 21. i 26. miejsca w sprincie) rozpocznie się o 11:15. Juniorzy na starcie pojawią się o 13:15. Na 15:30 zaplanowano start biegu pościgowego seniorek, a o 17:15 na trasę ruszą seniorzy.

Powiązane osoby

 Polska | mężczyzna | Wojciech Janik

 Polska | mężczyzna | Wojciech Filip

 Polska | kobieta | Kinga Zbylut

 Polska | kobieta | Anna Mąka