Kołodziejczyk: Wiemy na co nas stać, ale nie wiemy na co stać naszych rywali

Po setkach dni spędzonych na treningach biathloniści w końcu stanęli do rywalizacji. W sobotę polscy kibice mieli się z czego się cieszyć, jak będzie w niedzielę?

W sobotę rywalizacja toczyła się tylko na stadionie biathlonowym w Beitostolen, gdzie w ramach inauguracji Pucharu IBU rozegrano sprinty. - Pierwszy start zawsze wiążę się z pewną niepewnością, bo nie wiemy jak poziom naszych przygotowań wypada na tle przeciwników. Okazało się, że dzisiaj było całkiem przyzwoicie – ocenił trener Adam Kołodziejczyk.

- Nawet chłopacy, choć zajmowali dalekie lokaty, to jednak w komplecie wywalczyli kwalifikację do Pucharu Świata. Przed rokiem był z tym problem. Nie jest to łatwe, bo w pierwsze zawody Pucharu IBU są zawsze najmocniej obsadzone – dodał szkoleniowiec, który wyróżnił szczególnie postawę Mateusza Janika. - Może zaczęło brakować mu sił w końcówce, ale trener Sikora był z jego startu zadowolony.

Jeszcze więcej powodów do radości dał nam występ pań, w którym pierwsze skrzypce odegrała Weronika Nowakowska-Ziemniak. Polska biathlonistka odniosła drugie w karierze zwycięstwo w zawodach z cyklu Pucharu IBU. - Weronika na treningach tempowych prezentowała się podobnie co Krysia Guzik i Magda Gwizdoń, więc jeśli wygrała zawody z jednym niecelnym strzałem to śmiało można przewidywać, że Krysia z Magdą też spiszą się jutro dobrze – powiedział Kołodziejczyk, który powody do radości miał również z występu Anny Mąki. - Ania już na treningach prezentowała bardzo dobrą formę, więc jej występ wcale mnie nie dziwi. To pokazuje, że praca, którą razem wykonaliśmy przynosi efekty.

Z jak najlepszej strony pokazała się także Kinga Mitoraj. W pewnym momencie wydawało się, że mistrzyni EYOF’13 z Braszowa będzie walczyć o miejsce w pierwszej dziesiątce. - Kinga bardzo często za dużo sił wkłada w pierwszą część dystansu. Jeszcze się tego uczy. Podobnie było na Mistrzostwach Świata w biathlonie na nartorolkach w Tjumeni. Generalnie zajęła jednak bardzo wysokie dziewiętnaste miejsce, więc jesteśmy zadowoleni – powiedział Kołodziejczyk dodając, że trener Sikora musi rozsądnie szafować siłami swoich podopiecznych żeby w dobrej formie dotrwali do Mistrzostw Świata Juniorów w Raubiczach. – Z tego powodu w jutrzejszym biegu zastąpi ją Karolina Batożyńska.

Kibiców niepokoić może występ Moniki Hojnisz, która jako jedyna z naszych reprezentantek nie zmieściła się w czołowej czterdziestce. Trenera Kołodziejczyka taki występ jednak nie martwi. - Monika podobne rezultaty osiąga na początku każdego sezonu. Musimy pamiętać, że jest zawodniczką trochę innej konstrukcji fizycznej niż koleżanki z kadry i na nią nasze treningi mają trochę inny wpływ. Trudniej jest jej się zregenerować.

Puchar IBU to jednak tylko przedsmak tego co czeka nas w niedzielę. O 15:30 rozpocznie się rywalizacja sztafet mieszanych, która zainauguruje nowy sezon Pucharu Świata. Z numerem trzynastym na piersi wystartują reprezentanci Polski w składzie: Krystyna Guzik, Magdalena Gwizdoń, Łukasz Szczurek, Krzysztof Pływaczyk.

- Wiemy na co nas stać, ale nie wiemy na co stać naszych rywali. Chcielibyśmy mieć jak najlepszy początek sezonu – zapowiada Kołodziejczyk.

Trasa w Ostersund w ocenie trenera jest przygotowana dobrze. - Gdyby jednak nie sztuczny śnieg zawody nie miałyby prawa bytu, bo naturalnego spadło może z trzy centymetry. Jest lekki mrozik, dzisiaj były minus trzy stopnie. Jutro ma się nieco ocieplić. To niesie za sobą ryzyko silniejszych podmuchów wiatru. Już od wczoraj na strzelnicy obserwujemy, że są momenty, w których wiatr jest silniejszy. Jakkolwiek by nie było zawodnicy muszą sobie radzić. Wierzę, że zawody odbędą się jednak w sprzyjającej pogodzie – zakończył trener.

Powiązane osoby

 Polska | mężczyzna | Adam Kołodziejczyk