Nowakowska: Biathlonowi kibice mogą być spokojni

Nadchodzący sezon Pucharu Świata będzie można śledzić wyłącznie na antenach TVP. Zawody komentować będzie m. in. Weronika Nowakowska. - Cieszę się, że Telewizja Polska zdecydowała się robić coś więcej niż to co my jako kibice biathlonu otrzymywaliśmy w ostatnich latach - powiedziała wicemistrzyni świata z Kontiolahti.

Wiosną Weronika Nowakowska opuściła redakcję Polsat Sport i przyjęła zaproszenie do grupy osób odpowiedzialnych za projekt pt. "Biathlon w TVP". W nowym miejscu pracy była biathlonistka będzie występować nie tylko w roli komentatora i eksperta, ale również reportera. Dwukrotna medalistka MŚ w rozmowie z nami zdradza plany swojej stacji na pokazywanie biathlonu, ocenia perspektywy naszej kadry na nadchodzący sezon oraz opowiada o swoich faworytach w wyścigu o kryształowe kule.

Z reguły to ty odpowiadałaś na pytania dziennikarzy, ostatnio w mediach społecznościowych wrzucałaś jednak materiały, z których wynikało, że teraz sama przeprowadzasz przed kamerami wywiady ze znanymi biathlonistami. Jak się czujesz w nowej roli?

- Tak jak zauważyłeś jest to dla mnie coś nowego. Dla kogoś kto nigdy wcześniej tego nie robił jest to spore wyzwanie. Bardzo się cieszę, że w związku z moją pracą w TVP znów mogę być blisko zawodników, wrócić do pewnych znajomości i spotkać się z ludźmi, których nie widziałam od czasu zakończenia kariery sportowej. Moje wrażenia są bardzo pozytywne. Podoba mi się to, trudno mi ocenić czy robię to dobrze, ale na pewno jest to początek nowej drogi. Cieszę się, że teraz mogę nie tylko komentować zawody, ale robić również coś ekstra.

Po ośmiu latach prawa do transmisji biathlonowego Pucharu Świata wróciły na Woronicza. Możesz uchylić rąbka tajemnicy jak będzie wyglądał projekt pt. „Biathlon w TVP”?

- Cieszę się, że Telewizja Polska zdecydowała się robić coś więcej niż to co my jako kibice biathlonu otrzymywaliśmy w ostatnich latach. Będą nie tylko transmisje z wszystkich Pucharów Świata, postaramy się przybliżyć biathlon wszystkim tym osobom, które wciąż go jeszcze nie znają. Powstał cykl „Biathlonowe ABC”, gdzie w ciekawy sposób dzielimy się podstawową wiedzą o naszej dyscyplinie. Biathlon wciąż dla wielu jest czymś egzotycznym, część osób nie rozumie kiedy jest karna runda, kiedy minuta kary. Będzie również seria felietonów o historii biathlonu autorstwa redaktora Krzysztofa Miklasa. Wartością dodaną będzie też spora liczba wywiadów z zawodnikami. Miałam okazję rozmawiać z kadrowiczami z Norwegii oraz Niemiec, wróciłam z nich zainspirowana. Będzie to solidna pigułka wiedzy na temat obciążeń, filozofii treningu, podejścia mentalnego. Mam nadzieję, że skorzysta z tego również nasze środowisko.

Jak będą wyglądały same transmisje? Będą opakowane studiem? Kogo – obok ciebie – będzie można usłyszeć za mikrofonem?

- Będę komentować w duecie z Piotrem Sobczyńskim. Oprócz samych transmisji, będziemy też przygotowywać studia. Pewnie nie przy każdej transmisji, czasem będą dłuższe, czasem krótsze, ale na pewno z wieloma ciekawymi gośćmi. Oprócz dzielenia się opiniami na temat bieżących wydarzeń studio ma być przestrzenią do rozmów o szkoleniu dzieci i młodzieży, o środowisku biathlonowym, o wizji na przyszłość. Ponadto biathlon będzie szeroko obecny również w mediach społecznościowych TVP oraz w internecie.

TVP Sport transmituje wiele wydarzeń sportowych, a ramówka z gumy nie jest. Część kibiców martwi się, że relacje z zawodów biathlonowych będą wypychane do internetu.

- Biathlonowi kibice mogą być spokojni, umowa na transmisje z zawodów zobowiązuje nadawcę do pokazywania określonej liczby godzin zawodów na żywo w telewizji. Biathlon jest w tym momencie pierwszą i najważniejszą dyscypliną zimową w ofercie TVP. Patrząc na zakres pracy, którą już wykonaliśmy jestem przekonana, że stacji zależeć będzie na szerokiej obecności. Widać, że biathlon jest traktowany priorytetowo, choć trzeba sobie zdawać sprawę, że w szerokiej perspektywie zawsze kluczowe są wskaźniki oglądalności.

Przy okazji swojej pracy reporterskiej miała okazję być podczas zgrupowań kadry w Lillehammer i Oberhofie. Przyglądałaś się treningom zarówno żeńskiej, jak i męskiej kadry. Czego oczekujesz po zbliżającej się zimie w wykonaniu naszych reprezentantów?

- Obu naszym drużynom życzę jak najlepiej. Rozmawiając jednak na poziomie faktów nie spodziewam się jednak spektakularnych rezultatów. Oczywiście biathlon jest nieprzewidywalny i bardzo życzyłabym sobie by tak było. Zespół jest jednak w przebudowie lub nawet w odbudowie. W drużynie kobiet poza Kamilą Żuk i Anną Mąką pozostałe zawodniczki prawie wcale nie startowały w Pucharze Świata, więc trzeba dać tej ekipie czas. Niepotrzebna presja czy dmuchanie balonika nie przysłużą się dobrym wynikom. To samo dotyczy kadry mężczyzn. Wiemy, że mamy młodych, zdolnych zawodników, są również ci bardziej doświadczeni – wiek jednych i poziom drugich nie pozwala wierzyć na to, że doczekamy się sukcesów na poziomie Pucharu Świata. Byłabym zadowolona gdyby dziewczyny w każdym starcie łapały się do trzydziestki, z kolei chłopacy wchodzili do sześćdziesiątki. Pamiętajmy, że na starcie zabraknie reprezentacji Rosji i Białorusi, to na dzień dobry daje kilka pozycji wyżej.

Zgodzisz się ze stwierdzeniem, że największym aktualnie atutem reprezentacji Polski są jej trenerzy?

- Trenerzy są mocną częścią tego zespołu. Miałam okazję się z nimi spotkać i porozmawiać. Bardzo się cieszę, że do pracy w Polsce wrócił Tobias Torgersen. Kibicuję też Rafałowi Lepelowi. Uważam, że jest zdolnym trenerem młodego pokolenia, już teraz dysponującym dużą wiedzą. Musimy jednak pamiętać, że to co obaj mają do zrobienia jest procesem. Nic nie wydarzy się za pstryknięciem palców i jako kibice powinniśmy to zaakceptować.

Rozumiem, że w przypadku jakichś początkowych niepowodzeń będziesz apelować o cierpliwość? Ostatnio często jej w naszym biathlonie brakowało.

- To prawda, dlatego już teraz o nią apeluję. Uważam też, że należy uczciwie stawiać sprawę i mówić o tym, że nasza drużyna w tym sezonie nie przywiezie worka medali z imprez mistrzowskich. Jest to drużyna w przebudowie. Nie chcę powiedzieć, że startujemy od zera, bo pewne zasoby posiadamy, ale jesteśmy na początku drogi.

Uważasz, że głośne zmiany w pionie sportowym PZBiath - odejście dyrektora sportowego i części trenerów - miały duży wpływ na zawodników szykujących się do sezonu zimowego?

- Biathlon jest dla nich ważną częścią życia. To co się dzieje w strukturach związku z pewnością obchodzi zawodników, ale koniec końców ich zadaniem jest trenowanie. Rozumiem jeszcze sytuację, w której głos zabierają doświadczeni zawodnicy, ale nie podoba mi się, gdy mandaty na walne zgromadzenie otrzymują młodzi biathloniści. Uważam, że nie powinni się w to mieszać, niech polityką zajmują się osoby do tego powołane. Absolutnie nie mam tu na myśli Grzegorza Guzika, który wystartował w ostatnich wyborach na prezesa PZBiath. Podziwiam go za odwagę, ale te listy poparcia były niepotrzebne. Takie jest moje prywatne zdanie.

Gdy ostatnio rozmawialiśmy prywatnie wspominałaś, że nie ciągnie cię do tego by pojawić się na mistrzostwach kraju. Stroniłaś od obecności w środowisku biathlonowym. Tymczasem ostatnio odwiedziłaś nas podczas Mistrzostw Polski w Kościelisku, byłaś również obecna podczas kursokonferencji trenerów w Jakuszycach. Wracasz do polskiego biathlonu?

- Faktycznie nie miałam ochoty na kontakt z środowiskiem biathlonowym. Byłam zmęczona, potrzebowałam odpoczynku. Dopiero podczas uroczystości 75-lecia MKS Duszniki-Zdrój, gdy spotkałam się z wieloma swoimi znajomymi, była okazja do wspomnień, to poczułam, że chciałabym znowu być częścią tej rodziny. Nie wiem jednak czy jest przestrzeń dla mojego działania. Jestem otwarta na pomoc środowisku, choćby po to by dzielić się wiedzą i doświadczeniem. Powoli zmierzam ku decyzji o wolontariacie w małym klubiku biathlonowym. Mieszkam jednak w Bieruniu, co wiązałoby się z dojazdami, a przy wszystkich moich obowiązkach - również rodzinnych - po prostu brakuje na to czasu. Na razie musi mi wystarczać, że od czasu do czasu wpadnie do mnie Ania Mąka i razem sobie potrenujemy.

Też jesteś zdania, że czeka nas jeden z najciekawszych sezonów w ostatnich latach? Zawodniczki, które zdominowały dwa poprzednie sezony, czyli Tiril Eckhoff i Marte Olsbu Roeiseland są na zakręcie swojej kariery. Wymiana pokoleniowa dotyczy większości ekip. Rodzi się pytanie kto może być królową nadchodzącej zimy?

- Pewnie trzeba byłoby wymienić kilka nazwisk. W pierwszej kolejności myślę o Elvirze Oeberg. Wszyscy wiemy jak potrafi biegać, a ostatnio czyni spore postępy w strzelaniu. Czuję, że Lisa Vittozzi może się w tym sezonie odbudować. Z kolei jakoś nie bardzo widzę w roli liderki Dorotheę Wierer. Wydaje mi się, że jej kariera powoli wygasa i byłam nawet przekonana, że zakończy starty po poprzednim sezonie. Jestem bardzo ciekawa dyspozycji Markety Davidovej, bardzo jej kibicuję. Świetnie prezentowała się w letnich zawodach i uważam, że może namieszać w czołowej trójce generalki.

Pojawia się pytania na ile możemy na serio traktować wyniki letnich startów? Quentin Fillon Maillet zimą był najlepszy na świecie, latem nie zdobył choćby jednego medalu nartorolkowych mistrzostw Francji. Żeby nie szukać kolejnego przykładu zbyt daleko – też miałaś zawsze problem z osiąganiem zadowalających wyników w okresie przygotowawczym.

- Wynika to ze specyfiki tego jak kto trenuje latem. Jeśli obciążeń jest sporo to trudno by organizm był w tym czasie przygotowany na ściganie się. Inna jest również technika biegu na nartorolkach. W przypadku Fillon Maillet po udanych igrzyskach doszło pewnie mnóstwo spotkań sponsorskich, które są obciążające. Jestem bardzo ciekawa jak będzie sobie radził nadchodzącej zimy.

Czeka nas kolejny rok rywalizacji Francuzów z Norwegami?

- Myślę, że tak. To są tak mocne drużyny, szczególnie w takich aspektach jak strzelanie czy przygotowanie nart, że trudno będzie komukolwiek im dorównać. Z ciekawostek zdradzę, że Vetle Christiansen w rozmowie ze mną zapowiedział walkę o kryształową kulę i jak sobie analizuję jego wcześniejsze sezony uważam, że nie jest bez szans.

Był już liderem Pucharu Świata, a każdy kto zakłada choć raz żółtą koszulkę ma prawo myśleć, że stać go na walkę o końcowe zwycięstwo.

- Christiansen jest bardzo stabilnym strzelcem, a na dodatek znacznie poprawił się w biegu. Świetnie wyglądał na treningach, które miałam okazję obserwować. Uważam, że męska rywalizacja w tym sezonie nie będzie ograniczać się jedynie do pojedynków Quentina Fillon Maillet z Johannesem Boe.

Powiązane osoby

 Polska | kobieta | Weronika Nowakowska