Polki tak jak w Anterselwie

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami sztabu szkoleniowego nasza kobieca sztafeta pobiegnie na igrzyskach w tej samej kolejności, co podczas ostatniego Pucharu Świata w Anterselwie. Na pierwszej zmianie pobiegnie Monika Hojnisz-Staręga, następnie zaprezentują się Kamila Żuk, Kinga Zbylut oraz Anna Mąka. Początek wyścigu w środę o 8:45.

W ostatnich dwóch biegach sztafetowych podopieczne trenera Adama Kołodziejczyka zajmowały miejsce dziesiąte i to właśnie lokata w TOP10 wydaje się być dla Polek celem do zrealizowania. Nie zapominajmy jednak, że od 2016 roku nasze reprezentantki na MŚ oraz IO nigdy nie zajęły miejsca gorszego niż siódme. W kilku ostatnich sezonach najlepszy wynik w roku polskie biathlonistki notowały na imprezie docelowej, nikt nie ma nic przeciwko, żeby tę passę podtrzymać. Do tej pory na igrzyskach najlepszym miejscem Polek jest siódme miejsce z Turynu oraz Pjongczang.

Monika Hojnisz-Staręga, Kamila Żuk, Kinga Zbylut i Anna Mąka - startując w tym zestawieniu Polki notowały miejsca kolejno szóste, jedenaste, osiemnaste i dziesiąte. Najbardziej doświadczona w polskim zespole jest Hojnisz-Staręga, dla której to już trzeci sztafetowy start olimpijski, pozostałe trzy ogniwa naszej drużyny zadebiutują w tej konkurencji podczas igrzysk. Łącznie w zawodach PŚ, MŚ oraz IO Hojnisz-Staręga zaliczyła jak dotąd 51 występów w sztafecie kobiet. Drugą najbardziej doświadczoną zawodniczką pod tym względem w naszym zespole jest Kinga Zbylut (22), potem Kamila Żuk (20) i Anna Mąka (10). 

Na starcie środowego biegu 4x6km stanie 20 sztafet - to pobicie rekordu z Vancouver'10. W olimpijskiej rywalizacji w tej konkurencji w Pekinie zadebiutują Austriaczki, po ośmioletniej przerwie do rywalizacji olimpijskiej wracają Chinki i Estonki. Kandydatów do podium trzeba szukać jednak wśród innych ekip. W mijającym czteroleciu rywalizację sztafetową kobiet zdominowała Norwegia. Marte Olsbu Roeiseland i jej koleżanki skompletowały w tym czasie trzy tytuły mistrzyń świata, łącznie w zawodach pucharowych triumfowały dziesięciokrotnie. Norweżki będą musiały sobie jednak radzić bez Ingrid Tandrevold, która po zasłabnięciu na finiszu biegu pościgowego została wycofana z igrzysk. Zastąpi ją Karoline Knotten, która w Pekinie jeszcze nie startowała.

Częściej niż Norweżki na podium od początku sezonu 2018/19 stawały tylko Francuzki, których siłą jest kolektyw. W kwartecie Anais Bescond, Anais Chevalier-Bouchet, Justine Braisaz-Bouchet i Julia Simon trudno jest bowiem znaleźć słaby punkt. Podobnie mają się sprawy w zespole szwedzkim. Trenerzy nie zdecydowali się na ryzyko w osobie wciąż zbierającej biathlonowe doświadczenie Stiny Nilsson i obok sióstr Oeberg postawili na stabilne strzelecko Linę Persson i Monę Brorsson.

W obu do tej pory rozegranych biegach sztafetowych na najniższym stopniu podium stał zespół rosyjski. Na przedłużenie tej passy mają ochotę Irina Kazakiewicz, Kristina Rezcowa, Swietłana Mironowa i Uliana Nigmatullina. Ostatnie rezultaty przemawiają za nimi - Rosjanki stały na podium w Hochfilzen, Ruhpolding i Anterselwie. Pierwsza trójka była w tym sezonie nie osiągalna dla Niemek, które w swoim składzie mają jednak mistrzynię olimpijską z biegu na 15km Denise Herrmann. Liczyć się będą jeszcze z pewnością Białorusinki z wciąż pozostającą bez medalu w Pekinie wiceliderką Pucharu Świata Dzinara Alimbekawą oraz Włoszki z nieźle dysponowaną w ostatnich dniach Dorotheą Wierer. Szczególną uwagę zwrócić należy na Ukrainki - medalistki czterech ostatnich mistrzostw świata. Pod znakiem zapytania stoi jednak dyspozycja Ołeny Biłosiuk, która z powodu pozytywnego wyniku testu na koronawirusa ostatnie tygodnie spędziła na izolacji.

Początek biegu w środę o 8:45. Transmisje w TVP1 oraz w Eurosporcie 1.

LISTA STARTOWA