Groźny upadek Pancerza, w piątek bez Hojnisz-Staręgi i Żuk

Za nami pierwszy dzień rywalizacji podczas Pucharu Świata w Anterselwie. Nasi biathloniści w biegu na 20km nie mogli narzekać na nadmiar szczęścia. Z kolei w piątkowym biegu kobiet zabraknie Kamili Żuk i Moniki Hojnisz-Staręgi, które szlifują formę na igrzyska.

Reprezentanci Polski nie wykorzystali szansy na wysokie lokaty, jakie w czwartkowym biegu indywidualnym dawało bezbłędne strzelanie. Najlepiej pod tym względem wypadł Andrzej Nędza-Kubiniec, który spudłował trzykrotnie, co dało 57. pozycję - najlepszą w tegorocznym sezonie. Łukasz Szczurek zaliczył pięć pudeł - dwa na pierwszym i trzy na czwartym strzelaniu. Pozwoliło mu to zająć 82. miejsce. Najsłabiej na strzelnicy wypadł Grzegorz Guzik, który z aż dziewięcioma minutami kary sklasyfikowany został na 95. pozycji.

- Wiatr raz był, raz go nie było, raz wiało w prawo, potem w lewo, tu słońce, tam cień. Warunki na strzelnicy były dzisiaj wymagające i wielu zawodników sobie z tym nie poradziło. W tym gronie był niestety Guzik. Pochwalić za to trzeba Nędzę-Kubińca, który poradził sobie bardzo dobrze. Trafiał na naprawdę huraganowe podmuchy, a mimo to strzelał celnie. Z kolei Szczurek zawalił swój występ na własne życzenie. Gdyby nie to ostatnie strzelanie też mógł mieć najlepszy wynik w sezonie – skomentował trener Adam Kołodziejczyk.

Czwartkowego biegu indywidualnego w Anterselwie zbyt dobrze nie będzie wspominał Przemysław Pancerz. Polak upadł na swoim trzecim okrążeniu i połamał kija. Z pomocą naszemu reprezentantowi pospieszył jeden z członków włoskiej ekipy (na zdj.).

- Upadek Przemka był naprawdę groźny. Co prawda wstał i kontynuował jeszcze rywalizację, ale ból na strzelnicy okazał się już na tyle duży, że miał problem, żeby się podnieść z dywanika. Mam nadzieję, że nasz fizjoterapeuta postawi go na nogi na niedzielny bieg sztafetowy – powiedział Kołodziejczyk.

Wcześniej, bo w piątek rozegrany zostanie bieg indywidualny kobiet. Na starcie staną Kinga Zbylut, Anna Mąka i Natalia Tomaszewska. Zabraknie za to Moniki Hojnisz-Staręgi i Kamili Żuk, a więc dwóch naszych najwyżej notowanych zawodniczek.

- Realizujemy już wcześniej nakreślony plan. Monika i Kamila od początku tygodnia mają po dwa treningi dziennie. Budujemy formę już konkretnie pod igrzyska – dodał Kołodziejczyk.

Hojnisz-Staręgę i Żuk w Anterselwie zobaczymy tylko w sobotnim biegu sztafetowym. W nim Polki pobiegną w takim składzie i ustawieniu, w jakim wystartują na igrzyskach.

- Monika Hojnisz-Staręga na pierwszej, Kamila Żuk na drugiej, Kinga Zbylut na trzeciej i kończyć będzie Ania Mąka. Takie ustawienie na chwilę obecną wydaje się nam najbardziej optymalne – zakończył Kołodziejczyk.

Powiązane osoby

 Polska | mężczyzna | Przemysław Pancerz

 Polska | mężczyzna | Adam Kołodziejczyk