Po przeszło siedmiu latach przerwy, Lukas Hofer ponownie stanął na najwyższym stopniu podium zawodów Pucharu Świata. Jak sam przyznał, przez cały ten czas często był blisko wygranej i często problemem był jeden błąd na strzelnicy.

Sprint w Ostersund to druga w karierze wygrana Lukasa Hofera, po raz pierwszy dokonał tego w biegu sprinterskim w Anterselwie w 2014, ex aquo z Simonem Schemppem. Co ciekawe, Włoch nie notował innych miejsc na podium w konkurencjach indywidualnych. Co jest więc kluczem do sukcesu?

- Dobre pytanie! Gdybym wiedział, jak to zrobić, zrobiłbym podczas wszystkich kolejnych startów. Często byłem blisko wygranej, często chodziło o jeden strzał. Dzisiaj to był idealny start, byłem trochę zmęczony na początku, ale potem na trasie czułem się coraz lepiej, a ostatnio dobrze strzelam. Wszystko było idealnie i jestem super szczęśliwy – stwierdził Włoch.

Hofer miał czwarty numer startowy, musiał więc długo czekać na potwierdzenie swojego wyniku.

- Prognoza pogody zdecydowała o wyborze pierwszej grupy. W nocy prognoza się zmieniła, śnieg miał podać przed i w trakcie startu. Zacząłem się trochę martwić o warunki na trasie, ale wszystko poszło dobrze. Start w pierwszej grupie zawsze oznacza długie czekanie, ale Johannes miał numer jeden, więc miałem do kogo porównać mój czas biegu. Był niesamowicie szybki na pierwszej rundzie, starałem się więc zmniejszyć stratę - opowiedział.

Sebastian Samuelsson po raz pierwszy w karierze stanął na podium zawodów Pucharu Świata w Ostersund.

- Zawsze miło występować w domu, nawet jeśli nie ma kibiców. To był dobry start, może poza czasem pierwszego strzelania - stwierdził.

Szwed zanotował niewielką, czterosekundową stratę do Włocha, nie był jednak w stanie go pokonać.

- Wiedziałem, że Hofer jest pięć sekund przede mną po drugim strzelaniu, a to nie jest osoba, którą łatwo pokonać. Biegłem więc, ile tylko byłem wstanie. Miałem przed sobą Johannesa Dale, więc go dogoniłem i biegłem za nim. Usłyszałem, że zmniejszyłem stratę do trzech sekund. Walka była bardzo ciężka i cieszę się, że jestem na drugim miejscu - podsumował.

Po raz kolejny na podium pucharowych zawodów stanął Tarjei Boe.

- Jestem zadowolony z mojej formy, miałem ostatnio kilka dobrych startów. Ale nie można kontrolować przeciwników. To, co zrobił Luki jest niesamowite. Analizowałem mój start i mógłbym nadrobić może pięć sekund więcej, na przykład szybciej strzelając, a jestem prawie 15 sekund za nim - przyznał.

Norweg kończący się sezon może zaliczyć do bardzo udanych, jednak podczas niedawnych mistrzostw świata zanotował spadek formy. Jedyna konkurencja w Pokljuce, w jakiej zdobył medal, to bieg sztafetowy.

- Myślę, że każdy zawodnik dzieli sezon na dwie części. Formę w trakcie całego sezonu pokazuje miejsce w klasyfikacji generalnej. Tu jestem całkiem zadowolony. Miałem sporo miejsc na podium, trzy razy wygrywałem. Jestem zadowolony z Pucharu Świata. Ale jeśli jest się na takim poziomie, chce się też dobrze zaprezentować na mistrzostwach świata, a tego nie zrobiłem. Ale robię to od wielu lat i wiem, że Puchar Świata pokazuje poziom zawodnika, a mistrzostwa świata czy igrzyska formę danego dnia - wytłumaczył.

Tarjei Boe jest w tym momencie liderem klasyfikacji biegu masowego, jednak z niewielką przewagą nad Johannesem Boe i Quentinem Fillon Maillet. Starszy z braci Boe podkreślił, że trudno będzie mu utrzymać prowadzenie i ewentualne zwycięstwo będzie w dużej mierze zależało od występu przeciwników. Jeśli nie zdobędzie małej kryształowej kuli, nie uzna tego za porażkę.

Bieg pościgowy panów rozegrany zostanie 20 marca. Początek o 15.15.

fot. Manzoni/IBU

Powiązane osoby

 Szwecja | mężczyzna | Sebastian Samuelsson

 Norwegia | mężczyzna | Tarjei Boe

 Włochy | mężczyzna | Lukas Hofer