Pod koniec sezonu Tirill Eckhoff nie zwalnia tempa, wygrywa kolejne konkursy i wyrównuje historyczne rekordy. Jak sama przyznała po biegu sprinterskim w Novym Meście – ma teraz bardzo dobry flow.

 W biegu sprinterskim w Novym Meście Tirill Eckhoff zwyciężyła po raz 11 w tym sezonie i wyrównała rekord jej rodaczki Tory Berger.

- Mam teraz bardzo dobry flow. Startowałam, kiedy Tora miała swoją serię. Osiem lat minęło, wiele się wydarzyło. Jestem bardzo wdzięczna za to wszystko - stwierdziła.

Zwycięstwo w sprincie w Novym Meście było jednocześnie jej trzecią wygrana z rzędu i szóstą w tym sezonie w sprincie.  

- Miałam dziś szczęście, co do numeru startowego. Miałam 30, Dorothea i Denise startowały wcześniej, miałam informacje na trasie o ich czasach. Muszę podziękować mojej ekipie, miałam świetnie przygotowane narty i dobrze przekazywane informacje na trasie - podkreśliła.

Eckhoff ma już zagwarantowane zwycięstwo w klasyfikacji biegu sprinterskiego.

- Szczerze? Muszę się uszczypnąć, bo cały czas w to nie wierzę. Kocham biathlon i cieszę się, że mogę być tak dobra w tym sporcie - powiedziała.

Po raz drugi na podium w Novym Meście stanęła Denise Herrmann. Pomogło jej w tym bezbłędne strzelanie.

- Jestem bardzo zadowolona z mojego strzelania. Potrzebowałam roku, żeby strzelić czysto w sprincie. Ostatnio było tak rok temu w Novym Meście. Bardzo dobrze czułam się na strzelnicy, o wiele bardziej spokojna, niż na początku sezonu - stwierdziła.

Herrmann tegoroczny sezon rozpoczęła od drugiej lokaty w biegu indywidualnym w Kontiolahti. Później notowała miejsca w pierwszej dziesiątce, ale kolejny raz na podium udało jej się stanąć dopiero w biegu pościgowym w pierwszym tygodniu zmagań w Novym Meście.  

- Odczuwam teraz mniejszą presję. Jest koniec sezonu, a moim celem była klasyfikacja generalna. Może presja była za duża. Teraz już jestem trochę zmęczona, na mistrzostwach świata też walczyłam sama ze sobą. Teraz wszystko układa się dużo lepiej - przyznała.

Dorothea Wierer również stwierdziła, że czuje się obecnie dużo lepiej, niż miało to miejsce w grudniu.

- Myślę, że jestem w lepszej formie, niż na początku sezonu. Bezbłędne strzelanie dodaje mi pewności siebie, bo nie często mi się to zdarzało w sprincie. W zeszłym tygodniu przegrałam podium o jedną sekundę.

Tegoroczny sezon był w wykonaniu Wierer dość nierówny. Często zajmowała miejsca w pierwszej dziesiątce, ale tylko trzy raz stawała na podium. W mistrzostwach świata nie zdobyła tym razem żadnego medalu. W klasyfikacji generalnej zajmuje jednak wysokie, piąte miejsce.

- Sezon zaczęłam będąc w nienajlepszej formie, ciągle byłam zmęczona. Ale nie chciałam opuszczać startów, wolę walczyć. Po poprzednim sezonie dobrze odpoczęłam, przez lockdown i wszystko, co się wtedy działo, ale koniec lata miałam bardzo pracowity, przez treningi i zobowiązania sponsorskie. We wrześniu byłam po prostu wykończona. Ale nie miałam czasu na regenerację. W takim stanie weszłam w sezon, ale to moja praca, muszę ją wykonywać. To nie był najgorszy sezon, bo nadal jestem w czołówce – podsumowała Włoszka.

Bieg pościgowy pań już 13 marca. Początek o 17.30.

Powiązane osoby

 Niemcy | kobieta | Denise Herrmann

 Włochy | kobieta | Dorothea Wierer

 Norwegia | kobieta | Tiril Eckhoff