Emilien Jacquelin dokonał rzeczy bardzo trudnej – obronił tytuł mistrza świata. Na mecie przyznał, że bieg pościgowy stał się w ostatnim czasie jego obsesją, nie myślał o niczym innym i nie mógł sobie wyobrazić innego rezultatu, niż złoty medal.

Jacquelin nigdy nie ukrywał, że bieg pościgowy jest jego ulubioną konkurencją i w tym starcie podczas Mistrzostw Świata będzie najbardziej zażarcie walczyć o złoto. Po osiągnięciu celu przyznał, jak wielkim obciążeniem psychicznym był dla niego ten wyścig.

- Po sprincie powiedziałem, że już myślę o biegu pościgowym. Do dzisiaj myślałem o nim cały czas. Chciałem utrzymać ten tytuł. Trochę się obawiałem, że za bardzo się tym przejmuję. Starałem się sam sobie wytłumaczyć, że medal będzie dobrym osiągnięciem, nawet miejsce w czołowej piątce. Ale moja głowa chciała tylko jednego. Byłem bardzo zdenerwowany podczas przestrzeliwania. Normalnie zużywam cztery, pięć magazynków. Dzisiaj wystrzelałem ponad 12. Kiedy zaczął się wyścig, byłem skupiony już tylko na sobie, ale w naturalny sposób, nie myślałem już za dużo - opowiedział.

Drugi na mecie Sebastian Samuelsson zanotował spory awans – w sprincie zajął dopiero ósmą lokatę.

- Jestem bardzo zadowolony. To był idealny start. Strzelałem czysto, dobrze czułem się na trasie. Miałem świetny finisz. Jestem szczęśliwy, że byłem tak dobry we właściwym momencie - stwierdził.

Tylko Szwed, obok zwycięskiego Francuza, zanotował bezbłędne strzelanie.

- Wiedziałem, że najważniejsze dla mnie będą strzelania w pozycji leżącej. Jeśli tam strzelę czysto, będę walczył o medale. Ale potem musiałem walczyć o każdy strzał w stójce. Jestem bardzo szczęśliwy, że się to udało. Myślę, że mój ostatni strzał dzisiaj był identyczny jak w sprincie. Wtedy miałem pecha i spudłowałem, dzisiaj miałem szczęście - przyznał.

Ostateczne rozstrzygnięcia medalowe dokonały się na ostatniej rundzie biegowej, wręcz na finiszu. Po ostatnim strzelaniu wydawało się, że to Johannes Boe sięgnie po srebro.

- Kiedy wybiegałem na trasę i zorientowałem się, że Johannes jest jakieś 20 metrów za mną, pomyślałem – ok, brązowy medal też będzie dobry. Postanowiłem nie biec na początku z całych sił i zdziwiłem się, że on ma problemy, żeby mnie dogonić. Postanowiłem trzymać się trochę z tyłu i dać z siebie wszystko za ostatnim zakrętem – tłumaczył Szwed.

Johannes Boe wydawał się nie być rozczarowany najniższym stopniem podium, jakie tym raz przypadło mu w udziale.

- Jestem zadowolony z rezultatu. Każdy start jest inny. Dzisiejsze występy Emiliena i Sebastiana były idealne – szybki bieg i czyste strzelania. Kiedy ja nie jestem w takiej formie, powinienem być zadowolony z brązowego medalu - powiedział.

Norweg w biegu pościgowym dwukrotnie pudłował – w drugim i trzecim strzelaniu. W ostatnim zdołał jednak się skoncentrować, uniknąć błędów i powalczyć o podium.

- Kiedy przybiegłem na ostatnie strzelanie, starałem się usłyszeć, jak strzela Emilien i Simon. Usłyszałem jedno pudło i pomyślałem – walczę o medal – stwierdził.

Przed panami dwa dni odpoczynku. Kolejną konkurencją w ich wykonaniu będzie bieg indywidualny, który zaplanowano na 17 lutego. Początek o 14.30.

fot. Manzoni/IBU

Powiązane osoby

 Francja | mężczyzna | Emilien Jacquelin

 Szwecja | mężczyzna | Sebastian Samuelsson

 Norwegia | mężczyzna | Johannes Thingnes Boe