W środę inauguracja MŚ w Pokljuce

Środowa sztafeta mieszana rozpocznie biathlonowe Mistrzostwa Świata w Pokljuce. Niemal wszystkie reprezentacje zdecydowały się na start w najmocniejszym składzie. Polskę reprezentować będą Andrzej Nędza-Kubiniec, Grzegorz Guzik, Anna Mąka i Kamila Żuk.

Kolejność nieprzypadkowa, bowiem pierwszy raz w historii mistrzostwa świata to właśnie mężczyźni pobiegną na pierwszych dwóch zmianach sztafety mieszanej. Z tego powodu rywalizacja toczyć się będzie w formacie 4x7,5km, a nie jak chociażby rok temu 4x6km. Czy odwrócenie kolejności startu będzie miało znaczący wpływ na układ sił w czołówce? W przypadku najsilniejszych ekip wydaje się, że niekoniecznie. Wystarczy rzucić okiem na składy poszczególnych drużyn - w wielu ekipach trudno znaleźć słabe punkty, a w walce o medale może liczyć się nawet dziesięć sztafet.

Tytułu mistrzów świata z Anterselwy bronić będą Norwegowie, którzy wystartowali wówczas w składzie Marte Olsbu Roeiseland, Tiril Eckhoff, Tarjei Boe, Johannes Boe. W czwartkowym wyścigu starszego z braci Boe zastąpi objawienie tegorocznego sezonu, czyli Sturla Holm Laegried. Norwegia to najbardziej utytułowana drużyna w historii tej konkurencji – oprócz ostatnich dwóch edycji MŚ triumfowała również w latach 2011-2013 oraz na igrzyskach w Soczi. Podium bez udziału czwórki z Norwegii wydaje się być mało prawdopodobne – sztafeta złożona jest wyłącznie z liderów (Roeiseland i Boe) i wiceliderów (Eckhoff i Laegried) Pucharu Świata.

Mistrzami olimpijskimi z Pjongczang są Francuzi, którzy w porównaniu z igrzyskami wymienili jednak cały skład. Przed rokiem w Anterselwie zajęli dopiero siódme miejsce i z pewnością będą chcieli się odkuć za tamto niepowodzenie. Emilien Jacquelin i Quentin Fillon Maillet mają zapewnić mocny początek, natomiast w finałowej rozgrywce o medale kibice „Trójkolorowych” będą liczyć na Anais Chevalier-Bouchet i Julię Simon. Niemal cała czwórka indywidualnie mieści się w czołowej dziesiątce Pucharu Świata (Simon jest jedenasta), więc jeśli ktoś ma zagrozić Norwegom to chyba właśnie „Trójkolorowi”.

Wielu kandydatów do podium upatruje w reprezentantach Włoch, którzy w ostatnich latach krok po kroczku poprawiają swoje rezultaty w sztafecie mieszanej. Po brązie na IO w Pjongczang i MŚ w Ostersund, dwanaście miesięcy temu przed własną publicznością wywalczyli drugie miejsce. Siłą rozpędu wypadałoby typować drużynę Italii nawet do złota, lecz forma poszczególnych zawodników zdaje się pozostawiać wiele do życzenia. Z żelaznego składu wypadł Dominik Windisch, którego na pierwszej zmianie zastąpi junior Didier Bionaz. Panowie z Włoch wielokrotnie udowadniali, że potrafią obronić zaliczkę wypracowaną przez Dorotheę Wierer i Lisę Vittozzi. Teraz sami będą musieli taką zaliczkę wypracować.

Swoich czworo najlepszych przedstawicieli do startu desygnowali również trenerzy z Niemiec. Erik Lesser, Arnd Peiffer, Denise Herrmann i Franziska Preuss nie są typowani do roli zwycięzcy wyścigu inaugurującego tegoroczne MŚ, ale podium z ich udziałem niespodzianką nazwać nie będzie można. W gronie ścisłych kandydatów do medali nie można zapomnieć o zespole rosyjskim, który zaprezentuje się dokładnie w tym samym zestawieniu, co w Oberhofie. Wówczas Aleksander Łoginow, Eduard Łatypow, Swietłana Mironowa i Uliana Kajszewa odnieśli pierwsze od dziewięciu lat pucharowe zwycięstwo w mikście. Potencjałem osobowym na miejsce w czołowej trójce z pewnością dysponują również Szwedzi, którzy pobiegną w środę w składzie: Sebastian Samuelsson, Martin Ponsilouma, Linn Persson, Hanna Oeberg.

W rolę "czarnych koni" wcielić się będą chciały sztafety Austrii, Białorusi, Szwajcarii i Czech. Na co mogą liczyć reprezentanci Polski? Rok temu na otwarcie Mistrzostw Świata Biało-Czerwoni pokusili się jedynie o siedemnastą lokatę. Lepiej było na początku tego roku w Oberhofie, gdy Polska sklasyfikowana została na dwunastej pozycji. Zarówno wtedy, jak i teraz w składzie zabrakło liderki reprezentacji, czyli Moniki Hojnisz-Staręgi, która koncentrować się będzie na sobotnim sprincie. Wartościowym osiągnięciem dla kwartetu złożonego z Andrzeja Nędzy-Kubińca, Grzegorza Guzika, Anny Mąki i Kamili Żuk będzie lokata na początku drugiej dziesiątki. Na liście startowej widnieje bowiem rekordowa liczba 27 sztafet.

Początek biegu w środę od godziny 15:00. Transmisje w Eurosporcie 1 oraz w Polsacie Sport Extra.

LISTA STARTOWA

fot. Manzoni/IBU