Magdalena Gwizdoń podczas ME w Dusznikach-Zdroju była najlepszą z Polek w sprincie. W rozgrywanym w sobotę biegu pościgowym już tak dobrze nie było. - Pierwsze strzelanie poszło trochę nie tak – powiedziała po zajęciu 50. lokaty.

W porównaniu ze sprintem nasza najbardziej doświadczona biathlonistka osunęła się o 35 miejsc. W dużej mierze przyczyniło się do tego strzelanie. W postawie leżąc Gwizdoń spudłowała pięć razy, kolejne dwie rundy dołożyła w stójce.

- Niestety już pierwsze strzelanie poszło trochę nie tak. Wiatr mi pomieszał. Robiłam korektę, ale mimo to strzały były z prawej strony. Później strata była już za duża by cokolwiek odrobić – skomentowała.

Gwizdoń ma w swoim dorobku brązowy medal ME w biegu pościgowym. W 2000 roku przegrała tylko z Swietłaną Paramyginą i Magdaleną Grzywą. Dzisiaj w ślady tej drugiej poszła Kamila Żuk, która wywalczyła drugie złoto dla Polski w tym tygodniu.

- Skupiałam się na sobie, dopiero po ostatnim strzelaniu usłyszałam, że Kamila prowadzi. Na pewno zarówno jej, jak i Monice łatwiej będzie dzięki tym zwycięstwom startować na Mistrzostwach Świata. Taki sukces dodaje pewności siebie – dodała Gwizdoń.

41-latka reprezentująca BLKS Żywiec jako jedyna spośród reprezentacji Polski wystartuje w każdym z czterech startów. W niedzielnym supermikście partnerować będzie jej Marcin Szwajnos.

- Zawody są u nas to trzeba startować i zbierać to doświadczenie, bo chyba mam go jeszcze za mało – zażartowała Gwizdoń.

Początek biegu o godzinie 10:30. Dwie i pół godziny później na Tauron Duszniki Arena rozpocznie się rywalizacja sztafet mieszanych, w której Polskę reprezentować będą Kinga Zbylut, Anna Mąka, Grzegorz Guzik oraz Andrzej Nędza-Kubiniec.

Powiązane osoby

 Polska | kobieta | Magdalena Gwizdoń