Trener biathlonistów: Stać nas na więcej

W piątek rywalizację w Pucharze Świata wznawiają polscy biathloniści. Trener Anders Bratli liczy, że jego podopieczni w Oberhofie będą się prezentować lepiej niż w dotychczasowych startach. - Wyniki w pierwszym trymestrze nie były takie jak się spodziewaliśmy. Stać nas na więcej – powiedział.

W Oberhofie wystartuje czterech reprezentantów Polski: Grzegorz Guzik, Łukasz Szczurek, Andrzej Nędza-Kubiniec i Marcin Szwajnos. Do tej pory pucharowe punkty wywalczył tylko ten pierwszy. Zawodnik BLKS Żywiec zajął 39. miejsce w biegu pościgowym w pierwszym tygodniu startów w Hochfilzen.

- Grzegorz zdążył już zaliczyć kilka niezłych startów, a wciąż nie jest jeszcze w swojej najwyższej formie. Andrzej Nędza-Kubiniec zakwalifikowałby się do biegu pościgowego, gdyby tylko taki rozgrywano po pierwszym ze sprintów w Kontiolahti. Z problemami sezon rozpoczął Łukasz Szczurek, ale jestem pewien, że i on powróci wkrótce do niezłej formy. Pozostali, jak Marcin Szwajnos i Wojciech Skorusa, nie mają jeszcze za dużego doświadczenia w Pucharze Świata i nie pokazali w zawodach tego, co prezentują na treningach. W ich przypadku musimy jeszcze trochę poczekać zanim zaczną zajmować dużo wyższe miejsca – ocenił Anders Bratli, który wiosną zastąpił na stanowisku trenera kadry seniorów Adama Kołodziejczyka.

Norweski szkoleniowiec skorzystał w listopadzie i grudniu z aż siedmiu biathlonistów. Poza czwórką powołaną na zawody w Oberhofie byli to jeszcze Wojciech Skorusa, Przemysław Pancerz i Tomasz Jakieła.

- Przy wielu zawodnikach na podobnym poziomie uczciwie jest każdemu dać po szansie. Już na początku mojej pracy w Polsce zapowiadałem, że drzwi do reprezentacji zostaną szeroko otwarte. Jeśli ktoś udowodni, że jest dostatecznie dobry, dostanie szansę startu w Pucharze Świata. Wiem jednak, że młodsi zawodnicy potrzebują 3-4 lat zanim można od nich oczekiwać wysokiego poziomu. Musimy w dalszym ciągu cierpliwie pracować, żeby zbudować silniejszą drużynę na przyszłość – zapowiedział Bratli.

- Tego lata pracowaliśmy bardzo ciężko, ale mieliśmy też swoje kłopoty, przez co przygotowania nie były idealne. Oczekuję dużo lepszych wyników niż te, które uzyskaliśmy w dotychczasowych startach. Cały czas powtarzam, że moje ambicje podczas pracy w Polsce są wyższe niż sama kwalifikacja na igrzyska – dodał.

Zawodnicy są w Oberhofie od wtorku. Wtedy zakończyło się tygodniowe zgrupowanie w Zakopanem.

- W czasie przerwy świątecznej przycisnąłem zawodników z treningami. Pracowaliśmy tym samym systemem, ale na wyższej intensywności. Oczywiście w trzy tygodnie trudno zanotować jakiś spektakularny progres, ale liczę, że już w najbliższych startach poprawa rezultatów będzie widoczna – powiedział Norweg, który jako zawodnik sięgał po tytuły mistrza świata juniorów.

Oprócz dwóch tygodni zawodów w Oberhofie, reprezentantów Polski czekają w tym miesiącu zawody Pucharu Świata w Anterselwie oraz start w Mistrzostwach Europy w Dusznikach-Zdroju.

- Najbliższy miesiąc będzie pracowity, dlatego w dalszym ciągu zamierzam rotować składem. Trzeba jednak pamiętać, że w związku z pandemią i restrykcjami nie jest to takie łatwe. Z pewnością wystartujemy również w Mistrzostwach Europy, choć pewnie nie każdy wystartuje we wszystkich biegach. Musimy odpowiednio zarządzać składem, żeby dobrze przygotować się do startu w Mistrzostwach Świata, a te są niedługo po zawodach w Dusznikach-Zdroju – zakończył Bratli.

Pierwszą konkurencją zawodów w Oberhofie jest sprint. Mężczyźni rozpoczną rywalizację w piątek o 14:15. Wcześniej, bo jeszcze przed południem na starcie w tej konkurencji staną panie. W tym gronie cztery reprezentantki Polski: Monika Hojnisz-Staręga, Kamila Żuk, Kinga Zbylut i Joanna Jakieła.

Powiązane osoby

 Norwegia | mężczyzna | Anders Bratli