Po sporym awansie w stosunku do biegu sprinterskiego, Sebastian Samuelsson zwyciężył w biegu pościgowym i tym samym po raz pierwszy wygrał indywidualne zawody Pucharu Świata. Szwed nie osiada jednak na laurach, już myśli o starcie sztafety i świętować planuje dopiero po zwycięstwie drużynowym.

Sebastian Samuelsson błysnął formą podczas Igrzysk Olimpijskich w Pjongczang, gdzie zdobył srebro w biegu pościgowym i złoto w sztafecie męskiej. Wcześniej i później w Pucharze Świata startował w kratkę, największe sukcesy odnosząc w sztafetach. Indywidualnie do tej pory tylko dwa razy stawał na podium – po raz pierwszy w sprincie w Oberhofie w 2019 (trzecia lokata) i również w sprincie, podczas tegorocznej inauguracji sezonu w Kontiolahti (miejsce drugie). Teraz dotarł na pierwsze miejscu podium, awansując o 17 pozycji po biegu sprinterskim.  

- Ciężko opisać takie uczucia. To niesamowity dzień dla mnie. To zabrzmi banalnie, ale marzyłem o tym od dziecka. Dzisiejszy start był idealny i jestem bardzo, bardzo szczęśliwy - powiedział.

Po sukcesie w pierwszym sprincie w Kontiolahti i szóstej lokacie w biegu indywidualnym, 18 miejsce w drugim z rozgrywanych w Finlandii biegów sprinterskich nie było powodem do dumy.

- Nie byłem zadowolony z mojego sprintu i wiedziałem, że jeśli dzisiaj dobrze wypadnę, mogę być na przykład w pierwszej szóstce. Dzisiaj wiało i przez to było sporo błędów. Starałem się strzelać wolniej i czysto. Prawie mi się to udało – stwierdził szwedzki biathlonista.

Do ostatecznych rozstrzygnięć doszło podczas ostatniego strzelania, kiedy to Samuelsson spudłował raz, a Johannes Boe dwa razy.

- Oczywiście, że jest się zdenerwowanym, kiedy strzela się obok kogoś takiego, jak Johannes. Kiedy spudłowałem, zdenerwowałem się jeszcze bardziej. Potem usłyszałem, że on też się pomylił i odzyskałem kontrolę nad sytuacją. Cieszę, się, że zestrzeliłem pozostałe cztery cele, bo sytuacja była trudna - podsumował.

Kolejne wysokie miejsce szwedzkiego zawodnika może być dobrym prognostykiem przed pierwszym startem sztafetowym. Żartobliwie odniósł się do tej kwestii również Samuelsson.

- Norweska telewizja spytała mnie, jak będę świętować to zwycięstwo. Powiedziałem im, że będę świętował jutro, razem z wygraną sztafety.

Co ciekawe, druga lokata Fabiena Claude to dopiero pierwsze miejsce na podium francuskiego biathlonisty w tym sezonie. Tym bardziej warte podkreślenia, że Claude awansował o dziewięć pozycji i nie przeszkodziły mu w tym trzy karne rundy, które biegał po strzelaniach w pozycji leżącej.

- To niezłe osiągnięcie, szczególnie z czystymi stójkami – stwierdził krótko.

Francuz wysoką lokatę zapewnił sobie na ostatniej rundzie biegowej, gdzie bez większych problemów wyprzedził Johannesa Boe.

- Oczywiście, to nie jest częste, pokonać Johannesa na trasie. Miałem zamiar trzymać się nieco z tyłu, bo nie byłem pewny, czy mam siłę atakować - przyznał.

Claude stwierdził też, że dotychczasowe, słabsze wyniki reprezentantów Francji, mogą wynikać z treningów na większej wysokości, jakie odbywali tuż przed początkiem sezonu.

Trzecia lokata i trzy karne rundy w przypadku Johannesa Boe wydaje się gorszym występem, ale tym razem Norweg nie pudłował w strzelaniach w pozycji leżącej, jak przytrafiało mu się to w biegu indywidualnym i sprinterskim, poprzedzającym bieg na dochodzenie. Zawodnik przyznał, że kłopoty te, wynikały ze złych parametrów karabinu. 

- Zmieniłem coś wczoraj w moim karabinie. To był dobry pomysł, ale musiałam dzisiaj strzelać nieco wolniej.

Z Samuelssonem trudno było wygrać, jednak na trasie Boe dał się wyprzedzić Francuzowi, a jego przewaga nad czwartym Laegreidem nie była zbyt duża.

- Na ostatniej rundzie zawsze pojawia się zmęczenie.  W połowie podbiegu widziałem, że wyprzedzają mnie Fabien i Sturla, starłam się więc ich dogonić. Wtedy Fabien zaatakował. Czasami chce się nieco odpuścić i zostać w tyle, ale to Puchar Świata. Miałem tylko kilka metrów do Sturli, wykorzystałem resztkę energii i zapewniłem sobie miejsce na podium - podsumował.

Ostatnim startem panów w Kontiolahti będą biegi sztafetowe. Początek 6 grudnia o 12.45.

Powiązane osoby

 Szwecja | mężczyzna | Sebastian Samuelsson

 Francja | mężczyzna | Fabien Claude

 Norwegia | mężczyzna | Johannes Thingnes Boe