Boe: Ten start był bliski ideału

W drugim starcie sezonu Johannes Thingnes Boe nie znalazł dla siebie godnego przeciwnika. Wygrał pewnie, ze sporą przewagą. Po biegu sprinterskim otwarcie przyznał, że jest dobrej formie i nie wiele pozostaje mu do poprawy. - Mogłem strzelać szybciej w stójce, to jedyna rzecz, która nie była dziś idealna - powiedział Boe.

Trudno było znaleźć innego kandydata do zwycięstwa w biegu sprinterskim. Johannes Boe strzelał bezbłędnie i biegowo odstawał od reszty stawki. Sam był bardzo zadowolony ze swojego występu.

- Mogłem strzelać szybciej w stójce, to jedyna rzecz, która nie była dziś idealna. Ale kiedy strzela się czysto, czas nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Ten start był bliski ideału – powiedział.

Co ciekawe, młodszy z braci Boe słabo wypadł podczas kontrolnych zawodów reprezentacji Norwegii.

- Cały rok trenuje się, aby być w dobrej formie, kiedy rozpocznie się Puchar Świata. Nawet jeśli trzy tygodnie wcześniej czujesz się źle, musisz wierzyć, że twoje przygotowania były dobre i nie zmieniać planów w ostatniej chwili z powodu złych rezultatów.  Dlatego byłem spokojny i trenowałem nawet jeszcze mocniej, mimo, że testy poszły mi źle. Wygląda na to, że obudziłem się w dobrym momencie. Czuję się mocny.

Sturla Holm Laegreid w biegu sprinterskim wypadł już gorzej, zajął dopiero 18 lokatę i po krótkiej przerwie Johannes Boe powrócił na miejsce lidera Pucharu Świata.

- Zawsze miło jest nosić żółtą koszulkę, szczególnie, kiedy na trybunach i przy trasie są kibice, łatwiej rozpoznają lidera i jeszcze mocniej go dopingują. To dodaje pozytywnej energii. Teraz to nie ma aż taki wielkiego znaczenia. Ale zwycięstwo w Pucharze Świata jest na pewno jednym z moich celów w tym sezonie - przyznał.

Dobrą formę w nowym sezonie prezentuje też Sebastian Samuelsson, po szóstej lokacie w biegu indywidualnym, tym razem rywalizację zakończył na drugim stopniu podium, co jak sam przyznał, nie zdarzyło się już dawno.

- To dla mnie niesamowite, sporo czasu minęło, od kiedy ostatnio uczestniczyłem w takiej konferencji prasowej. Zeszły sezon był dla mnie ciężki, teraz powiedziałem sobie, że będę walczył na całego. W lecie i na jesień robiłem, co tylko się dało. Jestem szczęśliwy z tego dobrego początku.

Szwed już w biegu indywidualnym pokazał się z dobrej strony, teraz jeszcze dobitniej pokazał swoje aspiracje do czołówki Pucharu Świata.  

- Byłem zadowolony i spokojny z powodu mojej formy biegowej. O to bałem się najbardziej. Przez ostatnie lata bardzo poprawiłem strzelanie. Dzisiaj znowu dobrze pobiegłem. Jestem zadowolony. Trenowałem tego lata trochę mocniej i bardziej zadbałem o wszelkie sprawy pozasportowe, sen czy jedzenie - opowiedział.

O wiele większy postęp w stosunku do biegu indywidualnego poczynił Martin Ponsiluoma. W sobotnim starcie zaliczył aż sześć pudeł, co zaowocowało 51. lokatą. Tym razem, jedna karna runda nie przeszkodziła mu w zajęciu miejsca na najniższym stopniu podium.

- Wczoraj dobrze pobiegłem, ale słabo strzelałem. Dzisiaj chciałem wypaść lepiej. Spudłowałem raz w pierwszym strzelaniu, ale muszę przyznać, że byłem bardzo zdenerwowany. Wiedziałem, że wykonałem kawał dobrej roboty w lecie i po prostu musiałem zapomnieć o biegu indywidualnym - powiedział.

Po raz kolejny na biathlonowych trasach panowie zmierzą się już 3 grudnia. W kolejnym Pucharze Świata w Kohtiolahti ponownie rozegrany zostanie bieg sprinterski. Początek zaplanowano na 13.30.

fot. Manzoni/IBU

Powiązane osoby

 Szwecja | mężczyzna | Martin Ponsiluoma

 Szwecja | mężczyzna | Sebastian Samuelsson

 Norwegia | mężczyzna | Johannes Thingnes Boe