Hojnisz-Staręga: Celem jest miejsce w czołowej dziesiątce na koniec sezonu

Monika Hojnisz-Staręga już po raz siódmy w tym sezonie wywalczyła miejsce w czołowej dziesiątce Pucharu Świata. W Novym Meście zajęła dziewiątą pozycję w biegu sprinterskim. - Skoro udaje mi się kilkukrotnie w trakcie jednego sezonu zajmować miejsca w pierwszej dziesiątce to sama udowadniam sobie, że to nie jest przypadek – powiedziała Polka.

Hojnisz-Staręga miejsce w czołówce zawdzięcza dobrej formie biegowej. Na strzelnicy nie ustrzegła się bowiem błędów. Po każdym z dwóch strzelań zamiast prosto na trasę musiała pokonać jedno karne okrążenie.

- Nie pomyślałabym, że z dwoma karnymi rundami będę w stanie zająć miejsce w czołowej dziesiątce. Każdy bieg jest inny, wczoraj duże znaczenie miały warunki pogodowe. Na strzelnicy było różnie. Nie wykorzystałam swojej szansy, bo wcale nie miałam jakichś mocnych podmuchów wiatru. Swoje odpracowałam jednak na trasie, cieszę się z jedenastego czasu biegu. Mogę nawet przyznać, że jestem nim zaskoczona, bo nie spodziewałam się tak dobrej formy po dłuższej przerwie od startów – powiedziała Polka.

Nasza najlepsza biathlonistka w przeciwieństwie do koleżanek z kadry nie brała udziału w rozgrywanych w ubiegłym tygodniu Mistrzostwach Europy w Raubiczach.

- Od początku plan był taki, że nie będę startować w Mistrzostwach Europy. Mogłam w tym czasie odpocząć, poprzebywać z rodziną. To właśnie spędzając czas z najbliższymi najszybciej ładuje swoje małe akumulatorki – powiedziała Hojnisz-Staręga. - Celem jest miejsce w czołowej dziesiątce klasyfikacji generalnej na koniec sezonu, choć zdaję sobie sprawę, że nie będzie o to łatwo. Chciałoby się również w którymś z biegów stanąć na podium. Na pewno pomogłoby to w realizacji tego pierwszego celu – dodała.

Na razie Polka musi się zadowolić lokatami w pierwszej dziesiątce. W czwartek zanotowała już siódmy taki rezultat w sezonie. Rok temu, gdy Polka w klasyfikacji końcowej Pucharu Świata zajmowała dziesiąte miejsce, startów na poziomie TOP10 było tylko sześć.

- Takie rezultaty jak wczorajszy dają sporo motywacji. Skoro udaje mi się kilkukrotnie w trakcie jednego sezonu zajmować miejsca w pierwszej dziesiątce to sama udowadniam sobie, że to nie jest przypadek.  Niestety nie udało się sięgnąć po wymarzony medal na MŚ, ale ze startów w Anterselwie i tak jestem zadowolona – oceniła.

Zawody w Novym Meście są wyjątkowe ze względu na to, że odbywają się bez udziału publiczności. Czeskie władze taką decyzję ze względu na zagrożenie epidemii koronawirusa.

- Brakowało kibiców i tej wspaniałej atmosfery, która zawsze panuje w Novym Meście. Podejrzewam, że najbardziej odczuwają to zawodniczki z Czech. Ja podczas biegu i tak zazwyczaj jestem wyłączona i jedyne informacje, jakie przyswajam na trasie to te od sztabu. Dla mnie był to więc start jak każdy inny – zakończyła Hojnisz-Staręga.

28-latkę czekają jeszcze dwa starty w Novym Meście. W sobotę wraz z Anną Mąką, Magdaleną Gwizdoń i Kamilą Żuk pobiegnie w sztafecie, natomiast w niedzielę zmierzy się z rywalkami na trasie biegu masowego.

Powiązane osoby

 Polska | kobieta | Monika Hojnisz-Staręga