Biathlonistki po pierwszym starcie przy pustych trybunach w Novym Meście podkreślały, że bardzo brakowało im obecności kibiców. Denise Herrmann przyznała jednak, że cisza na strzelnicy pomogła jej w czystym strzelaniu.

Herrmann tegoroczny Puchar Świata może zaliczyć do bardzo udanych. Wygrana w sprincie w Nowym Meście to jej drugie zwycięstwo i kolejne już miejsce na podium. W Czechach Niemka świetnie poradziła sobie z niekorzystnymi warunkami na strzelnicy.  

- To był fantastyczny wyścig. Byłam skoncentrowana, żeby strzelać czysto, a dzisiaj nie było łatwo. Wiatr momentami wiał bardzo mocno, czasami mniej. Miałam nadzieję na te lepsze momenty i się udało. Cisza panująca na strzelnicy też mi pomogła – przyznała.

Niemka zajmuje obecnie czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, z 16 punktami straty do trzeciej Tiril Eckhoff i nieco ponad 100 punktami do prowadzącej Dorothei Wierer. Teoretycznie więc może się jeszcze wiele wydarzyć. Sama zawodniczka jednak o tym nie myśli.  

- Nie liczę na żółtą koszulkę, ale chcę dobrze się zaprezentować w ostatnich startach sezonu. Chcę zdobyć trochę punktów i może dogonię dziewczyny, które są przede mną. Jestem w dobrej formie i liczę na to, że będę cały czas zdrowa i będę strzelać celnie – podsumowała.

Dobrą formą strzelecką ponownie błysnęła Anais Bescond, która w tym sezonie startuje bardzo nierówno.

- Czyste strzelanie dzisiaj to miła niespodzianka. Na Mistrzostwach Świata bardzo dobrze czułam się na treningach, ale starty mi nie wyszły. Tutaj było mi ciężko na treningach, nie czułam się pewnie, ale w trakcie zawodów wszystko było dobrze. To jest biathlon, czasem trudno znaleźć wytłumaczenie - opowiedziała.

Francuzka odniosła się również do kwestii rozgrywania zawodów bez udziału kibiców.

- To bardzo smutne oglądać te wielkie puste trybuny. Nawet kiedy startuję na krajowych zawodach, zawsze są kibice przy trasie, chociażby moi rodzice i znajomi. Bardzo brakuje tej zabawy - podkreśliła.

Brak kibiców jeszcze bardziej doskwierał reprezentantce gospodarzy Markecie Davidovej, która trzeci raz w tym sezonie zajęła miejsce na podium.

- Byłabym bardziej szczęśliwa, gdyby było tutaj pełno ludzi. To jedno z większych wydarzeń w Czechach. To smutne - stwierdziła.

Czeszka spudłowała tylko raz, co na tle innych zawodniczek było dobrym wynikiem, ale nie pozwoliło dogonić bezbłędnych Herrmann i Bescond.

- Jestem zadowolona ze strzelania, myślę, że jedno pudło przy tych warunkach, to bardzo dobry wynik. Miałam świetnie przygotowane narty i myślę, że to one odpowiadają za większą część mojego rezultatu. Wiatr kręcił, trudno było przewidzieć co się stanie. Po pudle w pierwszym strzelaniu bardzo starałam się w stójce - powiedziała.  

Przed paniami dzień przerwy. Kolejnym startem będzie dla nich bieg sztafetowy, którego początek zaplanowano na 7 marca. Początek o 14.00.  

Powiązane osoby

 Niemcy | kobieta | Denise Herrmann

 Czechy | kobieta | Marketa Davidova

 Francja | kobieta | Anais Bescond