Najlepszym rezultatem reprezentacji Polski na MŚ w Anterselwie jest czwarte miejsce wywalczone przez Monikę Hojnisz-Staręgę w biegu masowym. – Mam prawo być zadowolona z tych mistrzostw, ale jednak trochę szkoda, bo już trzeci raz ocieramy się tutaj o podium – powiedziała Polka po swoim biegu.

Do czołówki wyścigu o ostatni indywidualny komplet medali w konkurencjach kobiecych Hojnisz-Staręga przedarła się dzięki dobremu strzelaniu. W postawie leżąc nie spudłowała ani razu. Świetnie wyglądała również na trasie.

- Próbowałam rozegrać ten bieg taktycznie. Tam, gdzie była taka możliwość starałam się wozić za rywalkami. Jest to okazja do tego, żeby zaoszczędzić trochę sił. Chwilami miałam wrażenie, że nie biegnę w mass starcie tylko jestem na przebieżce, ale widocznie była to dobra taktyka – powiedziała.

Schody zaczęły się w stójce. Podczas każdej z dwóch wizyt Hojnisz-Staręga pudłowała po razie.

- Zwłaszcza ostatnie strzelanie było nerwowe. Myślami wróciłam do biegu indywidualnego. Skoro już raz spudłowałam i przytrzymuję ostatni strzał to muszę go już trafić – relacjonowała Polka.

Na ostatnią rundę nasza biathlonistka ruszyła jako piąta. Wraz z Hanną Oeberg i Julią Simon miała walczyć o brązowy medal. Francuzka osłabła, więc główną rywalką okazała się Szwedka.

- Było ewidentnie widać, że gra taktycznie. Tam, gdzie zwalniałam, nie chciała mnie minąć i zmienić na prowadzeniu. Oglądałam się za siebie, bo nie wiedziałam czy biegnąc tym tempem zaraz nie dogonią nas inne rywalki. Francuzka Simon słabła, więc sytuacja wyglądała na bezpieczną – powiedziała.

- To też nie było tak, że szłam w trupa. Oszczędzałam siły na finisz, bo wiedziałam, że Oeberg mnie zaatakuje. Była to dla mnie trochę nowa sytuacja. Całe okrążenie zastanawiałam się, jak powinnam się zachować. Gdybym ja wcześniej zaatakowała, to jestem pewna, że Szwedka by się za mną powiozła. Na poprzednim okrążeniu wyglądała, jakby miała zaraz zemdleć, a chwilę potem dostała nowe życie. Nie jestem typem sprintera i wiedziałam, że jeśli dojdzie do finałowej rozgrywki to zginę jak mucha – dodała Hojnisz-Staręga.

Szwedka zaatakowała podczas wjazdu na stadion. Polka próbowała odpowiedzieć, ale nie dała rady. Do podium zabrakło jej trzech sekund.

- Mam prawo być zadowolona z tych mistrzostw, ale jednak trochę szkoda, bo już trzeci raz ocieramy się tu w Anterselwie o podium. Wyjadę stąd jednak z miłymi wspomnieniami, dużą dawką emocji, sporym doświadczeniem i trzema dobrymi wynikami – podsumowała Hojnisz-Staręga.

Powiązane osoby

 Polska | kobieta | Monika Hojnisz-Staręga