Mistrz świata pod lupą śledczych

To nie był spokojny poranek dla świeżo upieczonego mistrza świata w sprincie. Na kilka godzin przed startem biegu sztafetowego pokój Alexandra Łoginowa został przeszukany przez policję.

Do pokoju Alexandra Łoginowa i Jewgienija Garaniczewa zapukała miejscowa policja, która działała na zlecenie prokuratury w Bolzano. Ta jednak odmówiła komentarza w sprawie. Policja potwierdziła jednak, że nalot był częścią śledztwa w sprawie możliwego stosowania dopingu. Nakaz przeszukania dotyczył również trenera drużyny rosyjskiej Aleksandra Kasperowicza.

- To było zwykłe show. Śledczy przybyli wcześnie rano, wstrząsnęli całą drużyną. Specjalnie zrobili to przed sztafetą - powiedział Władimir Draczew, prezes Rosyjskiego Związku Biathlonu.

Do przeszukania doszło o szóstej rano. Łoginow powiedział, że policja zarekwirowała jego telefon komórkowy oraz komputer. Przeszukane zostało również auto Rosjanina. Cała operacja trwała półtorej godziny.

- Obudziła nas próba wyłamania drzwi. Natychmiast zabrano naszą broń, jakbyśmy byli jakimiś niebezpiecznymi przestępcami. Poproszono nas byśmy siedzieli cicho. Byliśmy w samej bieliźnie. Śledczy zainteresowani byli tylko moimi rzeczami. Poprosiłem o tłumacza. Mam nadzieję, że sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan oraz, że wyniknie z niej coś dobrego. Nie oczekuję oficjalnych przeprosin. Wszystko bardzo mnie zdenerwowało - powiedział Łoginow cytowany przez rosyjskie agencje.

Międzynarodowa Unia Biathlonu poinformowała, że jest świadoma działań podejmowanych przez włoską policję, ale wstrzymuje się z jej komentowaniem.

W ubiegłym tygodniu Łoginow wywalczył dla Rosji pierwszy złoty medal MŚ od 2008 roku wygrywając sprint na 10 km. Rosjanin był już w przeszłości dyskwalifikowany za stosowanie EPO. Odcierpiał dwuletni zakaz startów, dzisiaj pobiegnie na ostatniej zmianie sztafety rosyjskiej.