Reprezentanci Polski w biegu na 20km podczas MŚ w Anterselwie pokazali się z niezłej strony. Aż dwóch z nich wywalczyło pucharowe punkty. W ich wypowiedziach po starcie trudno jednak znaleźć wyrazy radości, rozbrzmiewał żal straconej szansy na jeszcze lepszy rezultat.

Najbardziej słychać to w komentarzu Łukasza Szczurka, który po trzech strzelaniach zajmował szesnaste miejsce i gdyby nie dwa pudła podczas ostatniej próby, mógł liczyć na miejsce nawet w czołowej dziesiątce!

- Bardzo żałuję tego ostatniego strzelania. Starałem się maksymalnie skoncentrować, ale nie wyszło – skomentował na gorąco Szczurek.

-  Jak emocje opadną to złość i żal będą pewnie jeszcze większe, bo czuję się dobrze przygotowany biegowo, potrafiłem utrzymywać odpowiednie tempo na trasie – dodał.

32-latek z łącznie trzema minutami kary zajął ostatecznie 37. miejsce. Ostatni raz w czołowej czterdziestce Pucharu Świata zameldował się przed dziewięcioma laty w biegu długim rozgrywanym w Ruhpolding.

Pierwsze pucharowe punkty w karierze – dwa za 39. miejsce - wywalczył Andrzej Nędza-Kubiniec, który jedyne dwa pudła zaliczył na drugim strzelaniu.

- Nie mogę zwalić winy na wiatr, bo był nieodczuwalny. Gdzieś te strzały mi uciekły. Nie wiem co z pierwszym, w drugim puściłem karabin i pudło było na dole – powiedział.

- Biegło się ciężko, ale na szczęście nigdzie mnie nie odcięło. Udało się zachować swoje tempo biegu.  Półtora kilometra przed metą dopadła mnie śnieżyca. Mieliśmy takie prognozy, dlatego pierwotnie nie chcieliśmy puszczać Grzegorza w pierwszej grupie, ale zaryzykowaliśmy i udało się, bo śnieg zaczął padać dużo później – dodał Nędza-Kubiniec.

Niewiele brakowało, a w czterdziestce znalazłby się również Grzegorz Guzik. W samej końcówce Simon Eder wepchnął się przed Polaka, który spadł na 41. miejsce. Brak punktów oznaczał, że naszego biathlonisty nie zobaczymy w niedzielnym biegu masowym. Po startach w sprincie i biegu pościgowym Guzik miał status pierwszego rezerwowego.

- Drugie strzelanie mnie pogrążyło. Trzy karne minuty to za dużo by walczyć o kwalifikację do biegu masowego. Pretensję mogę mieć tylko do siebie. Zbyt mocno chciałem przypilnować tego strzelania, trzeba było strzelać w swoim wytrenowanym rytmie. Przekombinowałem, bo na dużym zmęczeniu taki dopilnowany strzał potrafi uciec. Ostatnia stójka pokazała, że gdy strzelam po swojemu to wszystko jest w porządku – powiedział.

- Wiedziałem, że od samego początku muszę dać z siebie wszystko. Dlatego już pierwsze okrążenie ruszyłem jak na siebie bardzo mocno. Później tych sił już zaczynało brakować, ale jest to normalne. Walczyłem do samego końca – zakończył.

Odnotować należy jeszcze, że za dzisiejszy występ Polacy otrzymali 306 punktów do klasyfikacji Pucharu Narodów, co było jedenastym rezultatem spośród wszystkich reprezentacji. Jest to jednocześnie jednostkowy rezultat polskich biathlonistów od stycznia 2011 roku.

Tym samym w sezonie 2019/20 punkty PŚ wywalczyło już trzech Polaków: Grzegorz Guzik (25), Łukasz Szczurek (4) oraz Andrzej Nędza-Kubiniec (2). Ostatni raz trzech Biało-Czerwonych punktowało w sezonie 2004/05. Byli to Tomasz Sikora (508), Wiesław Ziemianin (41) i Krzysztof Pływaczyk (7).

Powiązane osoby

 Polska | mężczyzna | Andrzej Nędza-Kubiniec

 Polska | mężczyzna | Grzegorz Guzik

 Polska | mężczyzna | Łukasz Szczurek