W biegu pościgowym w Anterselwie na starcie zobaczymy wszystkie cztery reprezentantki Polski, co na MŚ wydarzy się po raz pierwszy od czempionatu w Novym Meście. – Cieszę się, że udało się zmieścić w sześćdziesiątce. Ile lat tu startuje, tak za każdym razem ten pierwszy start jest ciężki – powiedziała Magdalena Gwizdoń.

Nasza najbardziej doświadczona zawodniczka po raz pierwszy w sezonie awansowała do biegu pościgowego. Gwizdoń, która pozostaje jedyną Polką z wygraną w PŚ na koncie, spudłowała tylko raz – w ostatnim strzale w postawie leżąc. Do mety dotarła z czasem gorszym od zwyciężczyni o niecałe dwie minuty, co dało jej 54. miejsce.

- Ile lat tu startuje, tak za każdym razem ten pierwszy bieg jest ciężki. Wysokość robi swoje. Sprint był przetarciem przed kolejnymi startami. Oczywiście chciałoby się lepiej, ale i tak się cieszę, że udało się zmieścić w sześćdziesiątce – powiedziała Gwizdoń.

Siedem miejsc wyżej uplasowała się Kinga Zbylut, która szanse na niezły rezultat pogrzebała w stójce, w której spudłowała dwukrotnie. Wcześniej spisywała się nieźle notując czasy na poziomie drugiej dziesiątki.

- Sporo zawodniczek miało dzisiaj problemy na strzelnicy. Tylko pojedyncze osoby były sobie w stanie poradzić z trudnymi warunkami. Wiatr raz wieje w jedną stronę, raz w drugą. Trzeba bardzo uważnie obserwować chorągiewki. Dodatkowym wyzwaniem jest wysokość i nawet najlepsi mają z tym kłopot. Dla mnie jest to bardzo odczuwalne. Anterselwa jest położona niewiele wyżej niż Obertilliach, gdzie czułam się dobrze, ale nawet te 200m robi różnicę – powiedziała Zbylut.

Bieg pościgowy kobiet zaplanowano na godzinę 13:00 w niedzielę 16 lutego.

Powiązane osoby

 Polska | kobieta | Kinga Zbylut

 Polska | kobieta | Magdalena Gwizdoń