Już pierwsze strzelanie wyeliminowało Kamilę Żuk z szans na dobry rezultat w sprincie podczas MŚ w Anterselwie. Polka spudłowała aż czterokrotnie i zajęła dopiero 58. miejsce. – Jestem totalnie rozczarowana – powiedziała tuż po biegu.

W dotychczas rozegranych biegach sprinterskich Żuk spisywała się nieźle. Dwukrotnie zajmowała miejsca w pierwszej dziesiątce, w pucharowej klasyfikacji tego biegu była dziewiąta. Polka nie ukrywała, że na najlepszy wynik liczy właśnie w sprincie.

- Nie był to udany występ. Jestem totalnie rozczarowana. Nie wiem co miało wpływ na tak słabe strzelanie w postawie leżąc. Możliwe, że wiatr, który bardzo mocno kręci. Bardzo trudno jest tutaj zrobić dobre przystrzeliwanie, bo co chwilę wieje z innej strony. Nie sądzę, by była to wina mojego oddechu czy złej postawy – tłumaczyła Żuk po dobiegnięciu do mety.

Dzięki ambitnej postawie na trasie Polce udało się zakwalifikować do biegu pościgowego. Zawodniczka z Sokołowska uzyskała dwudziesty czas biegu ewidentnie rozkręcając się z rundy na rundę.

- Na pierwszym okrążeniu czułam się spowolniona. Ostatnio mam tak często, że początek w moim wykonaniu jest słabszy niż reszta dystansu. Z biegu na drugiej i trzeciej pętli jestem zadowolona. Porównywałam się do jednej z Francuzek i mi nie uciekała, wręcz ja ją doganiałam. Czas biegu jest dobry, ale na tym poziomie zawodów to nie wystarcza. Trzeba jeszcze dobrze strzelić, a ja dzisiaj poległam – dodała.

Na starcie niedzielnego biegu pościgowego będzie miała stratę dwóch minut i siedmiu sekund do Marte Olsbu Roeiseland, która wygrała sprint.

Powiązane osoby

 Polska | kobieta | Kamila Żuk