„Muszę więc robić swoje, a Martin popełniać wiele błędów”

Wyniki biegu indywidualnego w Pokljuce pokazują, że Johannesowi Boe nie zaszkodziła miesięczna przerwa od biathlonu. Sam Norweg ostrożnie jednak podchodzi do swojej formy, a przede wszystkim docenia to, czego pod jego nieobecność dokonał Martin Fourcade.

Johannes Boe do Pokljuki przyjechał dopiero w przeddzień biegu indywidualnego i nie miał czasu przetestować zmienionej trasy biegu. Jak sam jednak stwierdził, nie był to dla nie go problem, bo w trakcie Pucharu Świata co tydzień biega na innych trasach, a bardziej obawiał się wysiłku, jaki konieczny jest podczas biegu długiego.

- Nie wiedziałem jak mój organizm zareaguje na tak ciężki wysiłek, musiałem więc zacząć nieco wolniej niż zwykle. Nie strzelałem zbyt wiele w ostatnim czasie, miałem więc też trochę problemów na strzelnicy i potrzebowałem nieco więcej czasu. Ale występ był udany, jestem więc zadowolony z decyzji, jakie podjąłem – opowiedział.

Podczas nieobecność młodszego z braci Boe formę odzyskał Martin Fourcade, który nadal jest liderem Pucharu Świata i to ze sporą przewagą nad drugim Quentinem Fillon Maillet.

- Cztery wygrane Martina sprawiły, że zwycięstwo w klasyfikacji generalnej stało się dla mnie trudniejsze. Teraz myślę tylko o Mistrzostwach Świata. Potem zobaczymy. Muszę zrobić dużo małych kroków żeby go dogonić. Nawet dzisiaj, ja wygrałem, a on jest drugi, więc jeśli będzie tak dalej, nie ma dla mnie szans. Muszę więc robić swoje, a Martin popełniać wiele błędów. Ale nie sądzie, że będzie tak robił – podsumował z uśmiechem Norweg.

Johannes Boe stwierdził też, że nie wie, czy po zawodach w Pokljuce pojedzie z resztą drużyny na obóz do Martell. Prawdopodobnie jednak wróci do rodziny i pojedzie później prosto do Anterselvy.

Martin Fourcade nie był do końca pewien jak wypadnie w ponownej rywalizacji z Norwegiem.

- Muszę powiedzieć, że jestem zadowolony z mojego dzisiejszego występu. Wiedziałem, że z Johannesem będzie zacięta walka. Jestem pod wrażeniem tego, że strzelał czysto, skoro nie miał czasu na przygotowania. Myślę, że wystąpiliśmy dzisiaj identycznie biegowo i strzelecko, ale on był nieco bardziej agresywny na strzelnicy. Biathlon to sport, gdzie możesz pobiec szybko, strzelić szybko i być na drugiej pozycji. Trzeba też strzelać szybko. Ja potrzebowałem dzisiaj trochę więcej czasu, żeby uspokoić emocje na strzelnicy. Mam nadzieję, że Gustaw będzie bardzo głośny w trakcie przygotowań do Mistrzostw Świata i dzięki temu zyskam potrzebny czas – zażartował.

Fourcade przyznał też, że utrata przez niego pierwszego miejsca mogła wyniknąć przez niefortunny upadek, jaki przytrafił mu się po drugim pobycie na strzelnicy.

Niespodziankę sprawił tym razem Fabien Claude, który po raz pierwszy stanął na podium zawodów Pucharu Świata.

- To przyjemność być na podium obok dwóch takich mistrzów. Jestem szczęśliwy z wyniku, ale to była ciężka walka z samym sobą, z własną głową. Na szczęście wygrałem tę walkę - powiedział.

Claude po raz pierwszy też strzelił na czysto w konkurencji z czterema pobytami na strzelnicy.

- Byłem bardzo skupiony, aby pocisk trafił w cel. Udało się – stwierdził krótko.

Claude jest już piątym reprezentantem Francji, który stanął na podium zawodów tegorocznego Pucharu Świata.

- To niesamowite być częścią tej drużyny. Oczywiście wszyscy chcemy wystąpić w Anterselvie. Musimy cieszyć się tym rokiem, bo jest on historyczny. Mam nadzieję, że szczęście będzie jeszcze trwać - podsumował.

Przed panami w Pokljuce jeszcze tylko jedna indywidualna konkurencja – bieg masowy. Start zaplanowano na 12.15 w niedzielę 26 stycznia.

Powiązane osoby

 Francja | mężczyzna | Fabien Claude

 Norwegia | mężczyzna | Johannes Thingnes Boe

 Francja | mężczyzna | Martin Fourcade