Do Mistrzostw Świata zostały już tylko trzy tygodnie. - Zarówno na obóz przygotowawczy w Obertilliach, jak i na same zawody do Anterselwy zamierzam wziąć pięć dziewczyn - powiedział trener kadry kobiet Michael Greis.

Zachęcamy do lektury wywiady z opiekunem polskich biathlonistek.

Minęło już pół roku od kiedy jest pan trenerem polskiej reprezentacji, jesteśmy już też właściwie na półmetku sezonu. To chyba odpowiedni czas do pierwszych podsumowań. Co w pracy z Polkami zaskoczyło trenera najbardziej?

- Nie jest to łatwe pytanie, ale gdybym miał postawić na jedną rzecz wybrałbym mentalność. Podoba mi się nasz duch walki, sposób myślenia, nieustępliwość. Jednocześnie nie ma w tym przesady.

Za nami już kilka biegów, w których Monika Hojnisz-Staręga lub Kamila Żuk były o jeden celny strzał od podium lub miejsca tuż za podium. Czy występ na miarę pierwszej trójki jest tylko kwestią czasu?

- To mogło się już wydarzyć w Oberhofie, gdyby warunki były lepsze. Monika była tam w naprawę dobrej formie biegowej. Wydaje mi się, że większe szanse na dobry wynik należy upatrywać w biegach z czterema strzelaniami. Eckhoff i Olsbu Roeiseland są w tej chwili naprawdę mocne i o podium w sprincie jest trudno. Z kolei w przypadku Kamili jest odwrotnie, na razie łatwiej jej w biegu z dwoma strzelaniami.

W ostatnich trzech biegach indywidualnych Żuk notowała czasy biegowe na poziomie najlepszej dziesiątki. Czy w przyszłości jest w stanie być najlepszą biegaczką w stawce?

- Pewnie, przecież tak naprawdę jest to jej pierwszy seniorski sezon. Ma spore umiejętności, odpowiednią technikę biegu, będziemy pracować nad taktyką i utrzymywaniem takiej dyspozycji biegowej, jak w ostatnich tygodniach przez cały sezon. Jeśli jest się jedną z dziesięciu najlepszych biegaczek w stawce, to właściwie w każdym biegu walczy się o wygraną.

Starcie z Rosjanką i wywrotka w Hochfilzen, teraz złamane kijki podczas sztafety w Ruhpolding – dużo pecha jak na jedną zawodniczkę?

- Za dużo. Gdyby nie ten upadek Moniki, bo do niej nawiązujesz, pewnie zdobyłaby punkty w tym biegu, biegłaby w pościgu, a w konsekwencji jestem pewien, że znalazłaby się w mass starcie w Annecy. Niestety przez te straty punktowe trudno będzie powtórzyć miejsce w czołowej dziesiątce Pucharu Świata sprzed roku. Monika jest bardzo cichą, skromną osobą, a na trasie trzeba się czasami rozepchać, zaznaczyć swoją obecność, żeby rywalki nie wchodziły jej w paradę.

Strzelanie zawsze było mocną stroną Kingi Zbylut, ostatnio jednak ten element u niej szwankuje. Co zrobić, żeby wróciła na odpowiednie tory?

- Kinga dobrze zaczęła sezon, w Hochfilzen pokazywała się z naprawdę dobrej strony. Jej charakterystyczną cechą jest podejmowanie ryzyka, stąd biorą się błędy. Kinga jednak wie co ma robić żeby znów zacząć strzelać stabilnie. Musi się skupić na jakości podejmowanych decyzji o tym kiedy naciskać na spust. To co dobrze wychodzi na treningu, trzeba przenieść na zawody, również w momencie, gdy pojawia się presja osiągnięcia dobrego wyniku.

O ile pozycja Moniki, Kamili i Kingi w drużynie jest niepodważalna to wciąż pojawiają się pytania o czwartą zawodniczkę. Forma Magdaleny Gwizdoń uniemożliwia jej wywalczenie pucharowych punktów. Będzie trener na nią konsekwentnie stawiał?

- Wiem, że dyspozycja biegowa Magdy nie jest optymalna, ale porównując ją korespondencyjnie z innymi zawodniczkami, które mamy do dyspozycji wciąż uważam, że jest najlepszym wyborem. Ma ogromne doświadczenie, strzela stabilnie, potrafi walczyć, pokazała to chociażby w sztafecie w Ruhpolding. Liczę na nią bardzo w kontekście mistrzostw świata, dlatego zaplanowałem, że nie wystartuje w Pokljuce tylko wróci do treningów.

Ile biathlonistek znajdzie się w składzie na MŚ?

- Zarówno na obóz przygotowawczy w Obertilliach, jak i na same zawody do Anterselwy zamierzam wziąć pięć dziewczyn. Startów będzie sporo, niekorzystny byłby układ gdybym korzystał w każdym z nich z tych samych zawodniczek. Kto tą piątą osobą będzie? Zobaczymy. W Pokljuce szansę otrzyma Anna Mąka, która walczyła o nią z Karoliną Pitoń. Bardzo długo szły łeb w łeb, ale w ostatnim starcie w Pucharze IBU w Osrblie wyraźnie lepsza była Anna i to zdecydowało.

W walce o miejsce w reprezentacji na najważniejszą imprezę sezonu liczą się tylko zawodniczki kadry B czy szansę mają też młodsze zawodniczki, przed którymi starty w Mistrzostwach Świata Juniorów?

- Wybieram się do Lenzerheide, gdzie będę śledził starty juniorek. Myślę tu głównie o Asi Jakiele, która przygotowywała się ze mną całe lato. Zrobiła spory postęp, pokazała, że szybko się uczy. Jej starty w Pucharze IBU świadczą, że jest w dobrej formie biegowej, ale jej strzelanie wciąż nie jest jeszcze stabilne. Z pewnością jednak będę brał ją pod uwagę przy powołaniach.

Przed sztafetą w Ruhpolding Tomasz Sikora na Twitterze przedstawił ustawienie sztafety, które jego zdaniem było najkorzystniejsze dla zespołu. Pod jego wpisem było kilkanaście propozycji internautów – żadna z nich nie pokryła się z kolejnością, w jakiej Polki pobiegły. Będzie się trener konsekwentnie trzymał takiego układu?

- Nie ukrywam, że wystawiając Monikę na pierwszej zmianie chciałem przygotować ją do startów w biegach masowych. Ważne jest również to by od samego początku trzymać się głównej grupy, w przypadku poniesienia większych strat na pierwszej zmianie, bardzo trudno jest później je nadrabiać. Natomiast na samych mistrzostwach zapewne zmienię koncepcję i jako pierwsza ruszy Kinga Zbylut.

Powiązane osoby

 Niemcy | mężczyzna | Michael Greis