Solmedal: Nie poddajemy się do samego końca

Początkowo wydawało się, że w Oberhofie skończy się dobra passa Norweżek w startach sztafetowych. Solmdal i Tandrevold nie błyszczały, ale Roeiseland i Eckhoff pokazały, że w tej konkurencji liczy się wynik wypracowany przez cztery zawodniczki. Ducha walki w drużynie szczególnie podkreślała po biegu Synnoeve Solemdal.

Solemdal znalazła się w składzie drużyny norweskiej dzięki lepszemu niż Karoline Knotten występowi w sprincie. Utrzymywała się w czołówce aż do drugiego strzelania, kiedy to dobierała trzy naboje, przez co Norwegia pierwszą zmianę zakończyła dopiero na miejscu ósmym.

- Zawsze denerwuje się, kiedy startuję pierwsza. Mamy też inną utalentowaną zawodniczkę, Karolinę i zawsze czuję się dumna, kiedy mam szansę wystąpić w sztafecie. Mamy w drużynie ducha walki i wiem, że nawet jeśli popełnię jakieś błędy, moje koleżanki postarają się to naprawić. Nie poddajemy się do samego końca - podkreśliła.  

Podobny wynik strzelecki zanotowała Ingrid Landmark Tandrevold, jednak lepiej wypadła biegowo, przez co norweska drużyna przesunęła się na miejsce szóste.

- Denerwowałam się, bo w sprincie nie czułam się dobrze ani na trasie, ani na strzelnicy. Poczułam się dzisiaj pewniej, chociaż było ciężko, szczególnie w stójce. Doprowadziłam do sytuacji, kiedy miałam dwa krążki do zestrzelenia i dwa dodatkowe naboje, ale poradziłam sobie. Biegłam na nieco dalszym miejscu, ale byłam zadowolona z mojej zmiany - opowiedziała.

Straty szybko nadrobiła Marte Olsbu Roeiseland, która wyprowadziła swoją drużynę na czołowe miejsce.

- Chciałam się pokazać z jak najlepszej strony.  W sztafecie wiele może się wydarzyć. Starałam się po prostu strzelać czysto i pobiec tak szybko, jak tylko mogę – stwierdziła.

Zadaniem Tirill Eckhoff było więc już tylko utrzymanie prowadzenia, która krótko skwitowała swoją rolę w zwycięstwie Norweżek.

- Byłam na czele i chciałam trochę zmęczyć rywalki. Jak widać, udało mi się to.

Elvira Oeberg - przedstawicielka drugiej na mecie sztafety Szwecji - podkreślała, że problemem były nie tylko trudne warunki na trasie, fragmenty z mocno zmrożonym śniegiem, ale sam jej profil.

 - Na chwilę przed startem zmieniono nieco trasę, zawodniczki z pierwszej zmiany nie miały możliwości przebiec wcześniej całej rundy. To było więc wyzwaniem. To trudna trasa z wieloma podbiegami i zjazdami. Ciężki jest też ostatni etap przed strzelnicą - opowiedziała.

Najtrudniejsze zadanie w drużynie Szwecji miała biegnąca na trzeciej zmianie Mona Brorsson. To na jej zmianie nastąpiły najważniejsze przetasowania w czołówce.

- Moim zadaniem było biec jak najszybciej przez cały czas i utrzymywać kontakt z największymi rywalkami. Wizyty na strzelnicy były swojego rodzaju ulgą, bo tam czuję się pewnie. Jestem szczęśliwa z mojego występu – powiedziała.

Świetny występ zanotowała Celia Aymonier, która dobierała tylko dwa naboje i dzięki niej Francja przesunęła się na drugie miejsce, z minimalną stratą do Norwegii. Ostatecznie Trójkolorowe finiszowały jako trzecie.

- Czuję się pewnie, jestem w dobrej formie i dzisiaj wykorzystałam moją szansę. Miałam dobre zawodniczki na mojej zmianie i pomyślałam – może mogę być taka jak one? Jestem bardzo szczęśliwa - stwierdziła.

Nieco gorzej wypadła biegnąca na ostatniej zmianie Justine Braisaz, która bardzo starała się przesunąć na czoło stawki tuż przed ostatnim strzelaniem.

- Lubię strzelać z pierwszego stanowiska, mieć czysty widok, nie mieć żadnych zawodniczek przed sobą. Dzisiaj byłam zdenerwowana od samego przestrzeliwania. Żałuję, że w stójce nie wypadłam lepiej, ale jest w porządku. Jesteśmy na podium - podsumowała.

Ostatnią konkurencją pań, jaka rozegrana zostanie w Oberhofie będzie bieg masowy. Start 12 stycznia o 12.45.