Łukasz Szczurek doprowadził polską sztafetę mieszaną do mety na czternastym miejscu. Na swojej zmianie uzyskał niezły szósty czas. - Coś więcej o swojej dyspozycji będę mógł powiedzieć po niedzielnym sprincie – powiedział tuż po biegu.

Po występach Moniki Hojnisz-Staręgi, Kamili Żuk i Grzegorza Guzika Polska zajmowała piętnaste miejsce. Łukasz Szczurek zdołał awansować o jedno miejsce. Mogło być jeszcze ciut lepiej, ale na finiszu przegrał walkę o trzynaste miejsce z Martinem Otcenasem ze Słowacji.

- Oczywiście cieszę się ze swojej postawy w dzisiejszym biegu, ale sztafeta rządzi się swoimi prawami. Coś więcej o swojej dyspozycji będę mógł powiedzieć po niedzielnym sprincie – powiedział Szczurek.

Spore wrażenie na kibicach mogło zrobić zwłaszcza pierwsze strzelanie 31-letniego biathlonisty. Szczurek był wówczas bezbłędny, a do tego - jak pokazał pomiar czasu – najszybszy.

- Z tego co widziałem zajęło mi to 25 sekund. Nie było to więc jakoś wybitnie szybkie strzelanie, idzie z tego jeszcze coś urwać. Mocno nad tym pracowałem podczas przygotowań. Mam nadzieję, że w startach indywidualnych będzie wyglądało to podobnie – dodał.

Od sezonu 2012/13 gdy postanowiono, że to rywalizacja sztafet mieszanych będzie otwierać cykl Pucharu Świata, Polska już trzeci raz wywalczyła 14. lokatę na inaugurację.

- Przed biegiem nie zastanawiałem się nad miejscem, które możemy zająć. Bardziej skupiałem się na swojej robocie. Czternasta lokata nie jest ani wybitnie dobra, ani przesadnie słaba. Jak na pierwszy start w sezonie nie ma co narzekać – zakończył Szczurek.

Najbardziej doświadczony z Polaków wystartuje w niedzielnym biegu sprinterskim z numerem 81. Wcześniej na liczącej 10km trasie zaprezentuje się Grzegorz Guzik (nr 40), nieco później zobaczymy Mateusza Janika (nr 108). Początek biegu o godzinie 12:30.

Powiązane osoby

 Polska | mężczyzna | Łukasz Szczurek