Sikora: Greis? To musi się udać!

Tomasz Sikora ze sporym optymizmem podchodzi do informacji o tym, że nowym trenerem polskich biathlonistek został Michael Greis. Obaj panowie rywalizowali w czasach zawodniczych. Do historii przeszedł zwłaszcza ich pojedynek na igrzyskach w Turynie, gdzie w biegu masowym Niemiec wywalczył złoto, a Polak srebro. - Jeśli z Michaelem jako trenerem nasze dziewczyny będą regularnie stawać na podium, jestem w stanie mu wybaczyć Turyn - śmieje się Sikora.

Michael Greis nowym trenerem Polek - gdy pierwszy raz Pan usłyszał, że Niemiec jest brany pod uwagę do tej roli jaka była pierwsza reakcja?

- Zaskoczenie połączone z zadowoleniem. Greis w światowym biathlonie to naprawdę wielkie nazwisko.

Jaki był jako zawodnik? Pytam zarówno o jego mocne i słabe strony na trasach i strzelnicy, ale również poza nimi, w kontakcie bezpośrednim. Pewnie nieraz zdarzało się Wam zamienić kilka zdań.

- Obserwując Michaela, można było zauważyć profesjonalizm oraz duże wymagania w stosunku do samego siebie. Był bardzo odporny psychicznie i potrafił wykorzystywać nadarzające się okazje. Nie miałem wielu okazji do rozmowy z nim, ale w tych nielicznych kontaktach był zawsze uśmiechnięty i otwarty.

Greis w Polsce bardziej niż jako trzykrotny mistrz olimpijski kojarzony jest jako ten, który pozbawił Pana złotego medalu igrzysk. Też ma go Pan w swojej pamięci właśnie z taką plakietką? Wciąż odwiedza Pana w koszmarach?

- Michael był wybitnym zawodnikiem. W tym pamiętnym biegu na igrzyskach on był lepszy, chociaż do dziś się zastanawiam czy na tej ostatniej pętli podjąłem dobrą decyzję by go odpuścić i skupić się na dowiezieniu srebra. Tego już nigdy się nie dowiemy. Jeśli z Michaelem jako trenerem nasze dziewczyny będą regularnie stawać na podium, jestem w stanie mu wybaczyć Turyn.

Miał Pan kiedyś okazje powspominać wspólnie z Greisem bieg z Turynu? Jeśli nie to czy gdyby była taka możliwość chciałby Pan?

- Niestety nie. Myślę, że teraz będzie zdecydowanie więcej okazji do takich spotkań.

Na ile bagaż własnych doświadczeń zawodniczych jest pomocny w pracy szkoleniowej?

- Jest bardzo pomocny, szczególnie pod względem mentalnym, taktycznym, jak i analizy trasy przed zawodami. Tego nie da się nauczyć na studiach czy kursach, to trzeba przeżyć. Sportowe zmagania zaskakują nas różnymi sytuacjami i komfortowo jest móc czerpać z zebranych doświadczeń.

Od sezonu 16/17 w każdym kolejnym roku nasze biathlonistki czekała praca z innymi trenerami. Z własnego doświadczenia zawodniczego jak częste zmiany trenerów wpływają na postawę zawodnika?

- Czasami pojawia się znużenie pracując kilka lat z jednym trenerem i wtedy zmiany wpływają zazwyczaj pozytywnie. Ostatnio mamy sytuację, że zmieniamy trenera praktycznie po każdym sezonie. W roku olimpijskim trener nie spełnił naszych oczekiwań, był to najsłabszy sezon od lat i zmiana była naturalna. Dziś zmiana jest wymuszona stanem zdrowia trenerki Nadii, więc nie ma sensu nad tym się zastanawiać. Trzeba wziąć się do pracy i dać szansę Michaelowi. Wiem, że jest bardzo wymagającym trenerem, zwraca uwagę na detale. Mocno trzymam za niego kciuki i życzę by doprowadził nasze dziewczyny do upragnionego sukcesu w 2022 roku.

Do tej pory w naszym kraju z różnymi efektami pracowali trenerzy zza wschodniej lub południowej granicy oraz ci ze Skandynawii. Czy w Pana opinii niemiecka szkoła biathlonu ma szansę przyjąć się na naszym gruncie?

- Zdecydowanie tak. Mimo różnic, mentalnie jest nam najbliżej. Również system treningowy jest najbardziej zbliżony. Mamy młode, utalentowane zawodniczki i trenera, który wygrał trzy złote medale olimpijskie oraz ogólną klasyfikację Pucharu Świata w erze Bjoerndalena i Poiree - to musi się udać!

Powiązane osoby

 Polska | mężczyzna | Tomasz Sikora

 Niemcy | mężczyzna | Michael Greis