Sensacja! Pierwszy w historii mistrz świata z Ukrainy

Do ostatniego strzelania wydawało się, że Johannes Thingnes Boe sięgnie po trzecie złoto MŚ w Ostersund. Norweg spudłował jednak aż trzykrotnie, co skrzętnie wykorzystał Dmitro Pidruczny. Ukrainiec został mistrzem świata w biegu pościgowym, co jest największą sensacją pierwszego tygodnia imprezy. Grzegorz Guzik awansował do piątej dziesiątki.

Jako pierwszy na trasę ruszał Johannes Boe, który miał na starcie 14 sekund przewagi nad Aleksandrem Łoginowem. Kolejne pozycje w sprincie zajmowali Quentin Fillon Maillet, Dmitro Pidruczny, Simon Desthieux i Martin Fourcade. Ten ostatni tracił już do Boe ponad pół minuty.

Już pierwsze strzelanie przyniosło spore przetasowania w czołówce. Nie tyczyło się to jedynie Johannesa Boe, który strzelał bezbłędnie i powiększył przewagę nad drugim zawodnikiem do 40 sekund. A był nim Martin Fourcade, który dzięki strąceniu pięciu krążków przesunął się przed pudłujących rywali. Na trzecie miejsce spadł Łoginow, Fillon Maillet osunął się na dziesiąta lokatę, a Simon Desthieux po aż trzech niecelnych strzałach wypadł na koniec drugiej dziesiątki. Z czołówki po dwóch pudłach wypadł również Pidruczny.

Po drugim strzelaniu przewaga Boe nad goniącą go grupą zmalała. Norweg spudłował bowiem raz i musiał pokonywać dodatkowe 150m. Martin Fourcade, Aleksaner Łoginow oraz Erik Lesser byli bezbłędni i wspólnie ruszyli na trzecie okrążenie biegowe. Błyskawicznie dołączył do nich Benjamin Weger.

Trzecie strzelanie przyniosło spore zmiany w grupie pościgowej. Boe spudłował bowiem raz, ale paradoksalnie powiększył przewagę nad rywalami. Fourcade, Łoginow, Lesser i Weger solidarnie biegli bowiem aż dwie karne rundy i spadli na miejsca na przełomie pierwszej i drugiej dziesiątki. Za Boe ruszyli Dmitro Pidruczny, Tarjei Boe, Quentin Fillon Maillet, Antonin Guigonnat i Jewgienij Garaniczew. Wydawało się, że ta piątka walkę o srebro i brąz stoczy między sobą.

Boe ostatnim strzelaniem zafundował wszystkim rozrywki. Spudłował aż trzykrotnie i oddał prowadzenie Pidrucznemu, który jako jedyny z czołówki strzelał na czysto. Różnica między Ukraińcem a Norwegiem na początku dwuipółkilometrowej pętli biegowej wynosiła 15 sekund. Było to za dużo by ją zniwelować. Czterysta metrów przed metą Pidruczny wciąż miał 10 sekund przewagi, które bezpiecznie dowiózł do mety sprawiając jak na razie największą sensację mistrzostw.

Pidruczny stał się tym samym pierwszym w historii mistrzem świata z Ukrainy. Biathloniści z tego kraju mogli do tej pory pochwalić się jedynie trzema medalami brązowymi. Dla Boe jest to trzeci medal w Ostersund, po dwóch złotych w sztafecie mieszanej i sprincie, tym razem musiał przełknąć gorycz porażki i zadowolić się srebrem.

Walkę o brąz stoczyli między sobą Quentin Fillon Maillet i Tarjei Boe. Początkowo prowadził w niej Norweg, ale w połowie okrążenia wyprzedził go Francuz, któremu mimo kontrataków starszego z braci Boe udało się dowieźć trzecie miejsce do finiszowej kreski. Francuz obronił tym samym trzecie miejsce zajmowane na starcie biegu.

Z grona medalistów sprintu na podium ponownie nie znalazł się więc jedynie Aleksander Łoginow. Wicemistrz z wczoraj spudłował w sumie pięciokrotnie i spadł na czternaste miejsce. Najlepszym z Rosjan był więc dziewiąty Jewgienij Garaniczew, który o sekundę wyprzedził Simona Edera. O Austriaku piszemy nieprzypadkowo, bo to jedyny zawodnik w stawce, który ani razu nie meldował się na karnej rundzie. Słaby bieg zdecydował o tym, że doświadczony biathlonista poprawił swoją lokatę po sprincie tylko o pięć lokat.

Czterokrotny mistrz świata, Martin Fourcade, zajął piąte miejsce. Francuz z walki o medal wykluczył się tymi dwoma pudłami podczas trzeciego strzelania. W innych próbach był bowiem bezbłędny. Najbardziej spektakularny spadek w porównaniu ze sprintem zaliczył jego rodak Simon Desthieux. Piąty zawodnik sobotniej rywalizacji po aż dziewięciu niecelnych strzałach dotarł do mety na 32. miejscu.

Grzegorz Guzik był naszym jedynym reprezentantem w dzisiejszym wyścigu. Polak zaczął źle, bo od aż trzech pudeł na pierwszym strzelaniu. Druga i trzecia wizyta nie były dużo lepsze, bo Guzik dołożył sobie kolejne trzy karne rundy i znajdował się na końcu stawki. Nasz zawodnik nie poddawał się jednak ani na moment i dzięki bezbłędnemu ostatniemu strzelaniu awansował na 52. miejsce. Na trasie był jeszcze w stanie wykrzesać z siebie na tyle dużo sił, że wyprzedzić dwójkę rywali i zafiniszował jako pięćdziesiąty.

WYNIKI
KLASYFIKACJA GENERALNA

Powiązane osoby

 Francja | mężczyzna | Quentin Fillon Maillet

 Norwegia | mężczyzna | Johannes Thingnes Boe

 Polska | mężczyzna | Grzegorz Guzik