Wierer: Warunki były idealne

Duet Dorothea Wierer-Lukas Hofer, mimo braku doświadczenia w tej konkurencji, pewnie wygrał ostatni w tegorocznym Pucharze Świata supermiskt. Podczas konferencji prasowej Wierer podkreśliła, że pomogły im w tym dobre warunki atmosferyczne.

Co ciekawe, Włosi w tym samym składzie wygrali ostatnie zawody World Team Challenge. Dla Lukasa Hofera było to jednak swoiste odczarowanie supermikstu w pucharowym wydaniu. Dwa lata temu w Kontiolahti, wraz z Lisą Vitozzi. zajął dopiero 11 lokatę.

- Startowaliśmy razem z Doro wiele razy na Schalke, znamy się w tej konkurencji dobrze. Miałem złe doświadczenie ze sztafetą sprinterską w Kontiolahti. Dzisiaj byłem szczególnie szczęśliwy ze strzelania – powiedział.

Dorothea Wierer wygraną powetowała sobie w pewnym stopniu kiepski występ w biegu pościgowym, gdzie pudłowała osiem razy. Tym razem skończyło się na dwóch dobieranych nabojach.

- Śnieg był dzisiaj bardzo szybki, nie było bardzo ciężko. Moje strzelanie było bardzo dobre. Wiedzieliśmy, że jeśli będziemy strzelać czysto, mamy spore szanse, ale każdy wyścig jest inny. W stójce czułam się dzisiaj pewnie, nie było wiatru, były idealne warunki – opowiedziała Włoszka.

Wierer poinformowała też o planach reprezentacji Włoch na ostatnie dni przed zbliżającymi się Mistrzostwami Świata.

- Teraz jedziemy na kilka dni do domu, potem mamy pięciodniowy obóz w Antholz.

Po raz kolejny na podium w tej konkurencji znaleźli się Austriacy Lisa Theresa Hauser i Simon Eder. Ze swojego występu szczególnie zadowolony był Eder.

-To był jeden z moich najlepszych startów w tym sezonie, dobre strzelanie, solidny bieg – powiedział.

Austriak nie jest jednak pewny, co dokładnie czyni zespół austriacki tak regularnym w supermikście.

- Może to szybkie strzelanie, to jest zawsze ważne. Czasami potrzeba trochę szczęścia. Mam nadzieję, że je nadal zachowamy – stwierdził.

 Nieco zdenerwowana odwróconą kolejnością startu była jego koleżanka z reprezentacji.  

- Byłam bardziej podekscytowana niż przed innymi wyścigami, bo to było dla nas nowe wyzwanie. Normalnie nie przejmowałam się, bo wiedziałam, że Simon na ostatniej rundzie zrobić dobrą robotę. Teraz była moja kolej. Dobrze się dzisiaj bawiłam, ale Doro była nie do pobicia – przyznała.

Antonin Guigonnant ponownie miał problemy na strzelnicy – w biegu pościgowym pudłował aż sześć razy, teraz dobierał siedem razy i dodatkową musiał pobiec jedną karną rundę.

- Było tak samo jak wczoraj, miałem czyste leżaki, a potem było koszmar w stójce. Czuję się zmęczony. Dobrze wypadam na trasie, a potem na strzelnicy mam problem, żeby rozróżnić czarne od białego - wyznał.

Julia Simon swój start podsumowała krótko.

- Wczoraj było mi bardzo ciężko, dzisiaj starałam się, jak tylko mogłam.

W Soldier Hollow rozegrano ostatni supermikst tegorocznego Pucharu Świata, ale dyscyplina ta zadebiutuje w programie zbliżających się Mistrzostw Świata w Ostersund.