Fillon Maillet: Pierwszy raz miałem poczucie, że mogę wygrać

Przy słabszej formie Martina Fourcade'a honor Francji w biegu masowym w Anterselwie obronił tym razem Quentin Fillon Malliet. Francuz wytrzymał napięcie i dzięki bezbłednemu srzelaniu odniósł pierwsze w karierze zwycięstwo. - To był mój cel na ten sezon - powiedział na konferencji prasowej.

Francuz już kilkukrotnie stawał w tym sezonie na podium, a co ciekawe najczęściej udawało mu się to w biegach masowych – w Novym Meście był drugi, w Ruhpolding trzeci. Do kolekcji brakowało mu tylko wygranej.

- Do dzisiaj miałem 12 miejsc na podium, ale żadnego zwycięstwa. To był mój wielki cel na ten sezon. Czasem byłem bardzo blisko. Dzisiaj nie musiałem wyciągać nogi, jak w Pokljuce – stwierdził uśmiechnięty Francuz.

Mimo braku karnych rund, strzelanie wcale nie było dla niego łatwe, szczególnie to drugie w pozycji stojącej.

- Moje nogi trochę się trzęsły, trudno było mi utrzymać równowagę. Wiedziałem, że jeśli strzelę na czysto, mogę wygrać. To było trudne...wiele emocji… potem słuchałem kibiców przy trasie. Pierwszy raz miałem poczucie, że mogę wygrać – opowiedział.

Dobra passa Johannesa Boe została przerwana. Norweg musiał tym razem zadowolić się drugą lokatą.

- W pierwszej stójce ja spudłowałem, Quentin strzelił czysto i prawie już wygrał. Ale przed nami było jeszcze jedno strzelanie, starałem się zachować siły. Może gdybym wtedy pobiegł szybciej... ale wtedy z kolei mógłbym mieć problemy na strzelnicy. Łatwiej jednak jest prowadzić i kontrolować tempo – przyznał lider Pucharu Świata.

Boe pudłował dwukrotnie, po jednym razie w każdej stójce. Zapas sił był mu szczególnie potrzebny na ostatniej rundzie biegowej.

- Zachowałem trochę energii, to zawsze ważne, bo prawie nigdy nie jest się na trasie samemu. Kiedy zobaczyłem Arnda, wiedziałem, że ciężko będzie go złapać. Wiedziałem, że zwycięstwo już straciłem, skupiłem się na tym, aby być drugim.

Jednym z dwóch, obok Quentina Fillon Malliet, bezbłędnych zawodników w stawce był Arnd Peiffer. W poprzednich startach w Anterselwie Niemiec pudłował po dwa razy zarówno w sprincie, jak i biegu na dochodzenie.

- W ostatnich dwóch startach straciłem szanse na dobry wynik przez strzelanie. Byłem już trochę zmęczony, ale dziś rano uświadomiłem sobie, że to mój trzysetny start w Pucharze Świata. Trzecie miejsce najlepiej to tego pasowało, pozwoliłem więc wyprzedzić się Johannesowi. On jest najgorszą osobą, jaką można mieć za plecami – zażartował.

- Tak naprawdę nie miałem szans, Johannes zachował trochę energii. Czyste strzelanie to najlepsze, co można mieć. Jestem bardzo zadowolony z rezultatu - dodał.

Pierwszy start panów w Canmore zaplanowano na 7 lutego. Będzie to drugi w tym sezonie bieg indywidualny.

Powiązane osoby

 Norwegia | mężczyzna | Johannes Thingnes Boe

 Niemcy | mężczyzna | Arnd Peiffer