Wierer: W domu zawsze jest trudniej

To dopiero drugie indywidualne zwycięstwo Dorothei Wierer w tym sezonie, za to pierwsze w jej rodzinnej Anterselwie. Zwycięstwo tym przyjemniejsze, że na podium stanęła wraz z Lisą Vittozzi.

Wierer nie miała do tej pory szczęścia, jeśli chodzi o starty w Anterselwie. W zeszłym roku była druga w biegu pościgowym, trzy lata temu druga w sprincie druga, a trzecia w pościgu. Tym razem, po niezbyt udanym sprincie zdołała nadrobić 15 sekund straty i przesunąć się o siedem pozycji.  

- Jestem bardzo szczęśliwa, bo w domu zawsze jest trudniej. W zeszłym roku byłam bardzo blisko byłam też już trzecia, ale nigdy pierwsza – podkreśliła Włoszka.  

Zawodniczka podkreśliła też, że jest częścią zgranego zespołu.  

- Mamy świetną drużynę. Z Lisą jesteśmy w tym roku w bardzo dobre formie. We włoskim biathlonie nie mamy wielu zawodników, ale pokazujemy, że nasz trening był bardzo dobry, atmosfera w zespole też jest w porządku i to na pewno jest zachętą dla młodych ludzi, którzy chcieliby uprawiać biathlon.

Po trzecim strzelaniu w biegu przewodziły dwie Włoszki, co nie jest częstym widokiem, a co z pewnością ucieszyło licznie zgromadzonych kibiców.  

- To było super, że byłyśmy tylko we dwie, ale myślę, że obie się trochę denerwowałyśmy, bo to się nigdy nie zdarzało, szczególnie w domu. To była kompletnie nowa sytuacja, ale myślę, że obie pokazałyśmy się z dobrej strony – stwierdziła Wierer.

Kolejny dobry wynik zanotowała Laura Dahlmeier. Po dwóch startach w Anterselwie można stwierdzić, że jej 30 miejsce w biegu masowym w Ruhpolding było tylko incydentem.

- Dla mnie to był dobry wyścig, wykorzystałam moje doświadczenia z poprzednich lat. To ważne, aby pozostać skoncentrowanym i kontrolować sytuację. Stójka zajęła mi trochę czasu, ale jestem zadowolona z wyniku – powiedziała.

Niemka przyznała też, że i dla niej wysoko położone trasy w Anterselwie okazały się problemem i po sprincie musiała skorzystać z pomocy lekarskiej.  

- W sprincie przeforsowałam się na ostatnim podbiegu. Cieszę się, że lekarze byli w pobliżu i mogłam po biegu odpocząć w spokoju. Wczoraj wykonałam tylko lekki trening i starałam się skupić – opowiedziała.  

Choć Lisa Vittozzi straciła drugie miejsce na ostatnim kilometrze, podkreślała, że również odczuwa satysfakcję ze swojego rezultatu.

- To moje pierwsze podium tutaj. Zawsze trudno mi się tu startuje. Jestem bardzo szczęśliwa, że jestem na podium i że jestem na podium z Doro. Jestem zadowolona z mojego wyniku.

Panie będą miały jeszcze jedną szansę na osiągnięcie wysokich lokat w Anterselwie. Bieg masowy 27 stycznia o 12.45.

Powiązane osoby

 Włochy | kobieta | Lisa Vittozzi

 Włochy | kobieta | Dorothea Wierer

 Niemcy | kobieta | Laura Dahlmeier