Boe: Trzeba próbować

Wyniki biegu masowego panów w Ruhpolding rozstrzygnęły się na ostatniej prostej. Johannes Boe przyzwyczaił wszystkich do swoich zwycięstw w tym sezonie, jednak tym razem i on był nieco zaskoczony swoim końcowym rezultatem.

Po biegu sztafetowym Norweg przyznał się do złych przeczuć przed startem, tym razem wszystko przebiegało spokojnie i planowo.

- Czułem się dzisiaj pewnie, byłem skoncentrowany. Popełniłem jednak błędy, podobnie jak inni. Potem wyścig był sprawą otwartą. Oczywiście myślałem o podium. Nie o zwycięstwie, bo w pobliżu było wielu dobrych zawodników. Ale trzeba próbować – stwierdził lider Pucharu Świata.

Po ostatnim strzelaniu Boe, Fourcade i Eberhard musieli pobiec karną rundę, wyruszyli więc na trasę jako druga trójka i jeszcze wiele mogło się wydarzyć.

- Wiedziałem, że dogonimy uciekających po ostatnim strzelaniu, bo byliśmy tylko cztery, pięć sekund za nimi. Świetnie współpracowaliśmy z Julianem i Martinem. Sprawa podium znowu była otwarta.

Kolejne pucharowe starty zaplanowano we włoskiej Anterselwie, gdzie wielu zawodników ma problemy z powodu wysoko położonych tras. Norwegowie stawiają na dłuższą aklimatyzację.  

- Wyjeżdżamy dzisiaj, żeby spędzić więcej czasu na tej wysokości. Start dopiero w piątek – zapowiedział Johannnes Boe.

Julian Eberhard już kilkukrotnie w tym sezonie ocierał się o podium – w biegu pościgowym w Hochfilzen był czwarty, w Pokljuce piąty. Dwukrotnie plasował się na miejscu szóstym. Tym razem niewiele brakowało do zwycięstwa.

- Ostatnie dni nie były dla mnie dobre, myślałem więc, że tym razem będzie lepiej. Świetne warunki i świetna publiczność, tu można uprawiać biathlon na najwyższym poziomie. I to chciałem zrobić dzisiaj. I bardzo się cieszę, że potrafiłem tego dokonać – powiedział.  

Austriak wciąż jednak ma problemy na strzelnicy, tym razem pudłował dwukrotnie.  

- Miałem świetnie przygotowane narty, potrafiłem więc niwelować straty po karnych rundach. Było blisko, ale cieszę się z drugiego miejsca.  

Zaskoczeniem dla wszystkich z pewnością była trzecia lokata Quentina Fillon Maillet. Bieg masowy wydaje się być ulubioną konkurencją tego zawodnika, to już jego piąte podium w karierze.

- Lubię walkę ramię w ramię. Dzisiaj przy trasie było wielu francuskich kibiców. To dobry dzień dla mnie i dla nich – przyznał.

Jeszcze większą niespodzianką był fakt, że Francuz nie dał się na trasie Martinowi Fourcade, który swój start zakończył na miejscu czwartym.

 - Zobaczyłem za sobą Johannesa i Martina, prawdopodobnie najszybszych zawodników w Pucharze Świata, ale starałem się nie panikować i zachować trochę energii na finisz. Na ostatnim podbiegu byłem za Johannesem, potem trochę walczyłem z Julianem. Nie byłem wstanie walczyć o zwycięstwo, ale jestem bardzo zadowolony – podsumował.

Następny punkt w programie tegorocznego Pucharu Świata to już Anterselwa. Pierwszy start panów, w biegu sprinterskim, 25 stycznia o 14.30.

Powiązane osoby

 Francja | mężczyzna | Quentin Fillon Maillet

 Norwegia | mężczyzna | Johannes Thingnes Boe

 Austria | mężczyzna | Julian Eberhard