Wicemistrz świata sprzed trzech lat zakończył karierę

Niedzielny bieg sztafetowy w Hochfilzen był ostatnim w karierze Nathana Smitha. Dwukrotny medalista MŚ przegrał walkę o powrót do formy po chorobie.

33-latek jest bez wątpienia najlepszym biathlonistą w historii Kanady. W 2015 roku sprawił niespodziankę zdobywając tytuł wicemistrza świata w sprincie. To, że jednak nie był to przypadek udowodnił dwa tygodnie później wygrywając bieg pościgowy w ramach Pucharu Świata w Chanty-Mansyjsku. Kolejny sezon nie było może okazały w sukcesy indywidualne, ale obrodził za to w dobre rezultaty w biegach sztafetowych. Na inaugurację wraz z Rosanną Crawford wywalczył drugie miejsce w supermikście, a na Mistrzostwach Świata w Oslo był współautorem - nie bójmy się słów - jednej z największych sensacji w historii biathlonu. Sztafeta w składzie Christian Gow-Nathan Smith-Scott Gow-Brendan Green sięgnęła po brązowy medal.

Niestety dobra passa Smitha wtedy dobiegła końca. Zaczęły się jego problemy ze zdrowiem, przez którą stracił znaczną część sezonu 16/17. Rok temu też zaliczył tylko grudniowe starty. Na igrzyska pojechał bardziej dzięki wczesniejszym osiągnięciom niż aktualnej formie. Występ w Pjonczang był klapą.

Podobnie można określić tegoroczne występy Smitha, który w Hochfilzen nie zakwalifikował się do biegu pościgowego mimo bezbłędnego strzelania w sprincie.

- O zakończeniu kariery myślałem już od roku. Dwa i pół roku temu zachorowałem. Rozpocząłem walkę o powrót do poziomu, który prezentowałem przed chorobą. Kilka występów dawało mi na to nadzieję, więc trenowałem dalej. Dałem sobie jeszcze jedną szansę na to by zobaczyć jak będę wyglądać tej zimy. Nie wyszło tak jak chciałem, ale nadal jestem zadowolony, że chociaż próbowałem - powiedział Smith w rozmowie z IBU TV po biegu sztafetowym w Hochfilzen, w którym finiszował na dwudziestym miejscu.

Powiązane osoby

 Kanada | mężczyzna | Nathan Smith