Powtórka z Pjongczang

Mistrzowie olimpijscy ze Szwecji wygrali bieg sztafetowy w Hochfilzen. Podopieczni Wolfganga Pichlera okazali się bezpośrednio lepsi od zespołu Norwegii i Niemiec. Polacy mimo trzech karnych rund uniknęli dubla i dotarli do mety na 18. miejscu.

Kolejność w dzisiejszej sztafecie w Hochfilzen okazałą się dokładnie taka sama jak podczas IO w Pjongczang. Żadna z drużyn nie startowała jednak w takim samym składzie jak w Korei. U Szwedów zabrakło Lindstroema i Nelina, Norwegowie nie mogą już liczyć na Svendsena, a Johannes Boe dostał wolne, z kolei Niemcy zamiast Lessera postawili na Kuehna.

Zmiany personalne nie zmieniły jednak hierarchii ustalonej w poprzednim sezonie. Od początku w czołówce znajdowali sie Szwedzi. Juz na półmetku zajmowali drugą lokatę. Świetny występ Torsteina Stenersena spowodował, że Sebastian Samuelsson na ostatnią zmianę ruszał ze stratą sekundy do Thierry'ego Chenala. Włoch spisał się jednak słabo i spadł na szóste miejsce.

Szwed z kolei miał lekkie problemy w stójce i wyraźnie zbliżył się do niego Vetle Sjastad Christiansen, ale udało mu się obronić nieznaczną przewagę i dotrzeć do mety przed Norwegiem. W walce o trzecie miejsce lepsi okazali się Niemcy. Austriacy, tak jak na igrzyskach musieli obejść się smakiem i dobiegli na czwartej pozycji.

Bieg nie udał się Francuzom. Martin Fourcade nie zdecydował się na start, a słabszy dzień miał wicelider PŚ Antonin Guigonnat, który już na pierwszej zmianie biegał karną rundę i zmieniał się z Emilienem Jacquelinem na dwudziestym miejscu. Kolegom udało się co prawda awansować na dziewiąte miejsce, ale o ewenetualną wygraną w klasyfikacji sztafet może być już trudno.

Polacy startowali ze zmiennym szczęściem. Łukasz Szczurek z niezłej strony zaprezentował się na trasie (ósmy czas biegu!), ale gorzej wiodło mu się na strzelnicy (cztery dobierania). Swoją zmianę ukończył na siedemnastym miejscu. Grzegorz Guzik dzień przed startem zmagał się z grypą żołądkową i dzisiejszego startu nie zaliczy do udanych. Biegał karną rundę i osunął się na 21. miejsce. Piętnasty czas na swojej zmianie uzyskał Andrzej Nędza-Kubiniec. Pozwoliło mu to wyprzedzić  jednego rywala i awansować na 20. pozycję. Kolejnych dwóch rywali wyprzedził Mateusz Janik. I to mimo, że biegał dwie karne rundy po stójce. Ze stratą niemal pięciu minut przyprowadził sztafetę na 18. miejscu. Jest to najlepszy rezultat naszych biathlonistów od czterech lat.

WYNIKI