Fenomenalny Boe, Fourcade zawiódł

Johannes Boe w świetnym stylu wygrał bieg sprinterski w Pokljuce i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. To drugie nie byłoby możliwe gdyby nie słaby występ Martina Fourcade'a. Francuz uplasował się dopiero w trzeciej dziesiątce. 

Boe sezon zaczął od siódmego miejsca w biegu indywidualnym, dzisiaj w sprincie nie miał sobie równych. Zaimponował przede wszystkim na trasie, gdzie uzyskał zdecydowanie najlepszy czas biegu. Nawet jedna karna runda nie przeszkodziła mu więc w odniesieniu 23. zwycięstwa w karierze. Obok niego na podium uplasowali się Antonin Guigonnat i Aleksander Łoginow. Obaj byli bezbłędnie i stracili do Norwega szesnaście sekund. Minimalnie lepszy z tej dwójki był Francuz, dla którego to najlepszy rezultat w życiu. Do tej pory dwukrotnie stawał na najniższym stopniu podium. Dla Rosjanina to z kolei pierwsze podium po powrocie z dyskwalifikacji za doping. 

Niewiele brakowało a na podium znaleźliby się obaj bracia Boe. Tarjei spudłował raz i ze stratą nieco ponad pół minuty przez chwilę plasował się tuż za młodszym bratem, ale wyprzedzony przez Guigonnata i Łoginowa skończyła ostatecznie poza podium. Honoru Niemców bronił Benedikt Doll, który zajął piąte miejsce. Próżno bowiem upatrywać pozostałych jego rodaków w czołowej dwudziestce. Rewelacją dnia okazał się Sindre Pettersen. Junior z Norwegii otrzymał szansę startu w Pucharze Świata dzięki temu, że Vetle Sjastad Christiansen jako zwycięzca Pucharu IBU za ubiegły sezon startował poza kwotą narodową. Zwolnione miejsce postanowiono wykorzystać stawiając na perspektywicznego Pettersena, który nie zawiódł i już w drugim swoim starcie pucharowym w karierze doczekał się udziału w dekoracji kwiatowej. Strzelał bezbłędnie i zajął szóste miejsce.

Dość o tych, którym poszło dobrze. Wśród tych, którzy zawiedli na pierwszy plan wysuwa się Martin Fourcade. Francuz zajął dopiero 24. miejsce i pożegnał się z żółtą koszulką startową lidera Pucharu Świata. Fourcade słabo wypadł przede wszystkim w biegu notując czas na poziomie czwartej dziesiątki. Do Boe na dystansie 10km stracił minutę i 12 sekund. Co ciekawe siedmiokrotny zdobywca kryształowej kuli był dopiero czwartym zawodnikiem w swojej ekipie. Oprócz Guigonnata wyprzedzili go bowiem jeszcze siódmy Simon Desthieux oraz jedenasty Quentin Fillon Malliet.

Słabo wypadł również Jakov Fak, który powtórzył manewr Fourcade'a z biegu na 20km i zdecydował się na start z jednym z ostatnich numerów. Spudłował trzykrotnie i sklasyfikowany został dopiero na 39. miejscu. Tuż za nim uplasował się Simon Schempp. Obaj będą mieli jednak szansę poprawy tych lokat w niedzielnym biegu pościgowym, czego nie można powiedzieć o kilku innych znanych biathlonistach. Poza sześćdziesiątką dzisiejszy biegu kończyli m. in. Klemen Bauer, Dmitrij Małyszko, Peppe Femling, Vetle Sjastad Christiansen czy Aleksiej Slepow.

Polacy spisali się słabiej niż w czwartkowym biegu indywidualnym. Tylko Łukasz Szczurek zdołał awansować do biegu pościgowego. 30-latek spudłował tylko raz podczas strzelania w postawie leżąc i finiszował z 56. czasem tracąc do Boe niecałe dwie minuty. Grzegorz Guzik i Andrzej Nędza-Kubiniec pudłowali - pierwszy czterokrotnie, drugi trzykrotnie - i uplasowali się na przełomie dziewiątej i dziesiątej dziesiątki.

Nowym liderem klasyfikacji generalnej został Johannes Boe, który wyprzedza w niej Guigonnata o osiem punktów. Trzeci jest Simon Eder, a na czwarte miejsce spadł Martin Fourcade.

WYNIKI
KLASYFIKACJE GENERALNA

Powiązane osoby

 Norwegia | mężczyzna | Johannes Thingnes Boe