Wyniki pierwszego w tym sezonie biegu indywidualnego panów okazały się bardzo przewrotne. Z jednej strony po raz kolejny zwyciężył Martin Fourcade, z drugiej kibiców zaskoczyły rozstrzygnięcia na pozostałych miejscach na podium. Drugie miejsce zajął bowiem Johannes Kuehn, trzecie Simon Eder. Francuz przyznał się do błędu popełnionego jeszcze dzień przed startem...

Choć to pierwsza konferencja prasowa po indywidualnej konkurencji w tegorocznym Pucharze Świata, mogliśmy sporo usłyszeć nie tylko o warunkach na trasie w Słowenii, ale i o planach zawodników na przyszłość.

Fourcade przyznał, że nauka umiejętności wygrywania w Pokljuce zajęła mu trochę czasu. Po raz pierwszy udało mu się to w 2016 roku. Dzisiaj Francuz startował dpiero z 87 numerem. Podczas konferencji wyjaśnił powody tej zaskakującej decyzji.

- Spodziewaliśmy się opadów śniegu tej nocy, dlatego zdecydowałem się startować z odległym numerem startowym. Kiedy przyjechałem na stadion i zobaczyłem, że padał marznący deszcz, wiedziałem, że to była najgorsza decyzja, jaką mogłem podjąć. Wiedziałem, że muszę wygrać na strzelnicy, w tej sytuacji to była jedyna możliwość - powiedział.

Fourcade przyznał, że nie czuł się zbyt pewnie na strzelnicy i obawiał się, że popełni błędy. Mistrz olimpijski powiedział też, że nie ma żadnych planów w dalszej perspektywie, skupia się na najbliższych startach. Podjął jednak decyzję o kontynuacji kariery do Mistrzostw Świata w Anterselwie w 2020. Po nich zdecyduje, czy ma wystarczającą motywację, aby trenować aż do igrzysk w Pekinie.

Życiowy sukces podczas inauguracyjnego startu w Pokljuce odniósł Johannes Kuehn, po raz pierwszy w karierze stając na podium zawodów Pucharu Świata.

- W zeszłym sezonie pokazałem, że moja forma biegowa może być dobra przez cały sezon. Nie byłem pewny mojej dyspozycji dzisiaj, ale okazała się być w porządku. Miałem też szczęście na strzelnicy - powiedział.

Niemiec podkreślił też, że w biegu indywidualnym dał z siebie wszystko i ze spokojem oczekiwał na finisz Fourcade'a.

Trzecie miejsce zajął Simon Eder, który największe sukcesy odnosi w biegach sztafetowych. Co można zauważyć, Austriak strzela obecnie nieco wolniej niż kiedyś. Przyznał, że to wpływ jego trenerów, ale sam zdaje sobie sprawę z faktu, że szybkie strzelanie nie zawsze odnosi u niego dobry efekt. Eder, choć jest jednym z najstarszych zawodników w stawce, stwierdził w uśmiechem, że wcale się tak nie czuje i planuje start w Igrzyskach w 2022 roku.

Kolejny start panów w Pokljuce 7 grudnia. Będzie to bieg sprinterski. Początek o 14.15.

Powiązane osoby

 Niemcy | mężczyzna | Johannes Kuehn

 Francja | mężczyzna | Martin Fourcade

 Austria | mężczyzna | Simon Eder