Wszystko zostaje w rodzinie

Johannes Thingnes Boe tym razem miał słabszy dzień i uplasował się poza podium biegu masowego podczas zawodów w Sjusjoen. Własne niepowodzenie powetował mu sukces jego brata. Tarjei strzelał bezbłędnie i linię mety pokonał jako pierwszy.

30-latek, który jest ostatnim zdobywcą Pucharu Świata przed erą Martina Fourcade'a, wygrał z przewagą 12 sekund nad Benediktem Dollem. Starszy z braci Boe obronił się strzelaniem, bo na trasie zdecydowanie szybszy był Niemiec. Mistrz świata w sprincie z 2017 roku spudłował bowiem aż dwukrotnie. Na podium uplasował się jeszcze Benjamin Weger. Szwajcar finiszował tuż za plecami Dolla.

Dopiero czwarte miejsce zajął Johannes Boe. Długo wydawało się, że zwycięzca wczorajszego sprintu, pójdzie śladami Tiril Eckhoff i wygra również drugi start. Chwila dekoncentracji na ostatnim strzelaniu i dwa pudła (łącznie trzy) pozbawiły go jednak szans na wygraną. Do swojego brata stracił szesnaście sekund.

Ze zmiennym szczęściem startowali reprezentanci Niemiec. Obok Dolla w pierwszej dziesiątce znaleźli się jeszcze siódmy Philip Horn oraz ósmy Arnd Peiffer. Z drugiej strony kolejny słaby start zanotowali Johannes Kuehn oraz Erik Lesser, których sklasyfikowano odpowiednio na 25. i 26. miejscu. Simon Schempp tym razem nie wystartował.

To ostatnie zawody testowe przed oficjalnym rozpoczęciem Pucharu Świata. To nastąpi równo za tydzień w Pokljuce.

Powiązane osoby

 Norwegia | mężczyzna | Tarjei Boe