Janik: Ten sezon to dla mnie jedna wielka porażka

Dwie karne rundy, słaby bieg i w efekcie ostatnie miejsce – tak wyglądał występ Mateusza Janika na pierwszej zmianie sztafety 4x7,5km podczas Pucharu Świata w Oslo. – Ten sezon to dla mnie jedna wielka porażka – powiedział Polak po swoim występie.

Początkowo nic nie zapowiadało katastrofy. Pierwsze kilometry Janik mimo startu z przedostatniego rzędu pokonywał w czołowej grupie.

- Na pierwszej rundzie liczy się cwaniactwo. Już na pierwszym zakręcie nadrobiłem pięć pozycji, później dwóch zawodników się sczepiło, zrobił się korek, który mi udało się ominąć. Prawdę mówiąc tempo na pierwszym okrążeniu nie było jednak zbyt mocne. Później moje nogi już nie podawały. Szybko straciłem kontakt z czołówką i ciężko było mi gonić – powiedział Janik.

W osiągnięciu dobrego rezultatu przeszkodziło strzelanie. Podczas postawy leżąc Janikowi udało się zestrzelić wszystkie cele, ale potrzebował na to aż ośmiu pocisków. W stójce dwa krążki zostały, co oznaczało konieczność pokonywania karnych rund.

- Przyjechałem do Oslo dopiero w piątek wieczorem. Wczoraj nie było możliwości odbyć treningu na strzelnicy. Zostało jedynie dzisiejsze przystrzeliwanie. Na dodatek w związku z brakiem odpowiednich dokumentów nie mogłem wziąć swojej lufy. Strzelałem z lufy z karabinu rezerwowego ze swoimi przyrządami celowniczymi. Trudno mi było ustawić karabin, nie mogłem się odpowiednio złożyć – tłumaczy się Polak.

Niestety w strefie zmian zameldował się jako ostatni. Andrzej Nędza-Kubiniec ruszył na trasę niemal trzy i pół minuty po najlepszych.

- Ten sezon to dla mnie jedna wielka porażka. Najlepiej byłoby jakby się już skończył. W przeciągu całego roku nie było ani jednego biegu, z którego mogłem być zadowolony. Lato przepracowałem bardzo solidnie i we wrześniu gdy startowaliśmy na nartorolkach to nie było na mnie mocnych w biegu. Wszystko zaczęło się psuć jak pojechaliśmy na pierwszy śnieg do Idre. Od tamtej pory nie jestem sobą. Wiosną przyjdzie czas na analizy i decyzje odnośnie tego jak przygotowywać się do kolejnego sezonu. Mam nadzieję, że znajdziemy w końcu wspólnie z trenerami sposób na mnie, bo jestem zupełnie innym zawodnikiem niż pozostali w naszym zespole. Jestem silniejszy od reszty, ale brak mi wytrzymałości – powiedział.

Janik jest przekonany, że wkrótce coraz głośniej będzie o jego pięć lat młodszym bracie. Wojciech wygrał tegoroczną klasyfikację „Celuj w Igrzyska” wśród juniorów młodszych, a na mistrzostach świata w Otepaa był siódmy w biegu indywidualnym.

- Od paru lat wiedziałem, że Wojtek na pewno będzie lepszym zawodnikiem ode mnie. Jestem przekonany, że mnie pobije. Już w swoim pierwszym występie na mistrzostwach świata zrobił lepszy wynik niż ja przez pięć lat startów w juniorach – zakończył Janik.

Powiązane osoby

 Polska | mężczyzna | Mateusz Janik