Trener Tobias Torgersen nie był przesadnie zadowolony z siódmego miejsca polskiej sztafety w Oslo. Piąte miejsce sztafety Szwajcarii oznacza bowiem, że Polki mają już niewielkie szanse na odzyskanie dziesiątego miejsca w Pucharze Narodów, a co za tym idzie odzyskania pięciu miejsc startowych na przyszły sezon.

Polki w składzie Monika Hojnisz, Weronika Nowakowska, Kamila Żuk i Magdalena Gwizdoń powtórzyły osiągnięcie z Pjongczang, gdzie również uplasowały się na siódmym miejscu. Podopieczne norweskiego szkoleniowca strzelały nieźle – spudłowały tylko osiem razy, tyle samo co trzecie Włoszki. O braku lepszej pozycji zadecydowały problemy zdrowotne Moniki Hojnisz i Weroniki Nowakowskiej.

- Mam mieszane uczucia po tym starcie. Nie było on ani zły, ani dobry. Magda Gwizdoń pokazała, że jest teraz w bardzo dobrej formie i potrafi podjąć rękawicę. Kamila Żuk wciąż imponuje formą biegową, ale zużyła zbyt dużo dodatkowych pocisków. Poza tym wciąż musi poprawić czas strzelania w postawie leżąc. Monika Hojnisz i Weronika Nowakowska są osłabione i daleko im do optymalnej dyspozycji. Jestem jednak usatysfakcjonowany ich postawą na trasie i na strzelnicy. Mimo problemów zdrowotnych robiły wszystko by wspomóc drużynę – powiedział Torgersen tuż po biegu.

- Niestety Szwajcaria znów nas wyprzedziła. Przed zawodami w Tjumeni mamy już pokaźną stratę do dziesiątego miejsca w Pucharze Narodów i wydaje się, że tę walkę już przegraliśmy. Ponieśliśmy zbyt duże straty w pierwszych dwóch sztafetach rozgrywanych w trudnych warunkach. Występy w sztafetach mieszanych też nam nie pomagały – tłumaczy Norweg.

Do klasyfikacji Pucharu Narodów zaliczać się będzie już tylko sprint w Tjumeni. Przed tym biegiem Polki tracą do Szwajcarek 97 punktów.