Fourcade vs Boe

Wszystkie biegi tego sezonu sprowadzają się do walki Johannes Thingnes Boe vs Martin Fourcade. Ten sezon zdecydowanie należy do dwójki biathlonistów i rzadko kiedy ktoś inny jest w stanie im przeszkodzić. Dzisiejszy bieg sprinterski będzie kolejnym ich starciem.

Najkrótszy z biegów w tym sezonie Pucharu Świata został rozegrany pięć razy. Z czego aż czterokrotnie na najwyższym stopniu podium stawał Boe. Młodszy z braci Johannes Thingnes po zwycięstwo sięgał w trakcie trzech startów, a jego starszy brat okazał się najlepszy raz, na inaugurację sezonu w szwedzkim Ostersund. Mimo tylu zwycięstw bracia zajmują w klasyfikacji sprintu odpowiednio drugą i piątą pozycję. Liderem tego rankingu jak wszystkich w ostatnich latach jest oczywiście Martin Fourcade. Francuz tylko raz był w stanie pokonać braci Boe, ale za sprawą drugich lokat we wszystkich pozostałych sprintach Fourcade uzbierał łącznie tyle punktów, aby w klasyfikacji wyprzedzać o dwadzieścia cztery oczka młodszego z braci.

Rywalizacja na Igrzyskach miała pokazać kto jest w tym sezonie najlepszym sprinterem. Jednak faworyci zawiedli, a gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta. Słabszą dyspozycję niedoścignionych w ostatnich miesiącach wykorzystał Arnd Peiffer, który na koreańskich trasach sięgnął po złoto. Niemiec jest w ostatnich latach w szerokiej czołówce i od czasu do czasu sięga po trofea. Jednak porażka niezwyciężonych i odbiegających od reszty stawki wydawała się niemożliwa. Igrzyska udowodniły, że Fourcade jak i Johannes Thingnes Boe są tylko ludźmi, a nie jak to wyglądało przez większość sezonu robotami. W sytuacji ich gorszego strzelania do głosu mogą dojść pozostali zawodnicy i podobnie jak Peiffer spowodować może nie sensację, ale niespodziankę. Mimo wszystko wielkimi faworytami dzisiejszego biegu nadal pozostają Francuz i Norweg.

Do ich poskromienia na pewno znajdzie się wielu chętnych. Jednymi z najgroźniejszych mogą okazać się rodacy mistrza olimpijskiego z Pjongczang. Obecnie wydaje się, że drużyna Niemiec jest najrówniejsza oraz najsilniejsza i każdy z czterech podstawowych reprezentantów jest dzisiaj w stanie wywalczyć miejsce na podium. Oprócz Niemców największe aspiracje do czołowych lokat mają pozostali zwodnicy z Francji tacy jak Antonin Guigonnat, który w tym sezonie po raz pierwszy w karierze znalazł się w czołowej dwudziestce zawodów Pucharu Świata i od razu dwukrotnie stanął na najniższym stopniu podium, czy Quentin Fillon Maillet, który trzykrotnie w tym sezonie kończył zawody w czołowej piątce. Reprezentant trójkolorowych w Pjongczang spisywał się poniżej oczekiwań, przez co nie uczestniczył w sztafetach i jako jedyny z drużyny nie wywalczył medalu. Po nieudanych Igrzyskach na pewno będzie chciał udowodnić, że zasługuje na miejsce w składzie.

Kolejnymi niebezpiecznymi zawodnikami są rodacy Johannesa Thingnesa Boe, na czele z jego starszym bratem Tarjeiem. Nieobliczalny jest także powracający do reprezentacji Ole Einar Bjoerndalen, najbardziej utytułowany w historii biathlonista zawsze jest w stanie spowodować niespodziankę. Uwagę należy także zwrócić na reprezentantów Czech. Michal Krcamar, który będzie startował jako pierwszy, w biegu sprinterskim w Korei wywalczył srebrny medal, a jego starszy rodak Ondrej Moravec na wcześniejszych Igrzyskach zdobył aż trzy krążki. Po świetnych występach w Pjongczang do dalszej rywalizacji na pewno jest zmotywowany Sebastian Samuelsson. Młody biathlonista ze Szwecji za sprawą wywalczenia dwóch medali na Igrzyskach ze średniego zawodnika stał się nagle jednym z głównych faworytów do czołowych pozycji na końcówkę sezonu.

W składzie Polski znaleźli się Grzegorz Guzik oraz Andrzej Nędza-Kubiniec, a kontuzjowanego Łukasza Szczurka zastąpi młody Marcin Szwajnos.

Początek rywalizacji już o 17.45.

Powiązane osoby

 Francja | mężczyzna | Martin Fourcade