Galeria Mistrzów: Szwedzki dynamit

"Danish Dynamite" - takim przydomkiem określono piłkarską reprezentację Danii, która sensacyjnie sięgnęła po tytuł mistrzów Europy w 1992 roku. Na podobne określenie zasłużyli biathloniści ze Szwecji, którzy przebojem wywalczyli mistrzostwo olimpijskie w sztafecie.

Sylwetkę Sebastiana Samuelsson już przedstawialiśmy po jego srebrnym medalu w biegu pościgowym, więc powtarzać się nie będziemy. Dodamy tylko, że 20-latek zmuszony jest skrócić swoje długie włosy. Obiecał to kolegom z drużyny w przypadku gdyby w Pjongczangu udało się wywalczyć jakikolwiek medal w sztafecie. Wpadło złoto, więc tym bardziej wypada dotrzymać obietnicy.

Kim są koledzy Samuelssona? Biegnący na pierwszej zmianie Peppe Femling zastąpił w drużynie Martina Ponsiloumę, który był w składzie zwycięskiej sztafety w Oberhofie. Zadecydowały szczegóły - Femling był w Pjongczang 32. w sprincie, Ponsiluoma 38. w biegu na 20km. Trener Wolfgang Pichler zdecydował się więc postawić na nieco bardziej doświadczonego Femlinga, który do tej pory raczej zawodził. Przed igrzyskami ani razu w tym sezonie nie zajmował miejsca w czołowej sześćdziesiątce, czyli notował gorsze rezultaty od... Grzegorza Guzika i Andrzeja Nędzy-Kubińca. To Szwed będzie się jednak posługiwał teraz tytułem mistrza olimpijskiego. A jeszcze kilka lat temu zapowiadał się na całkiem niezłego... cyrkowca. Razem ze starszym bratem uczęszczał do szkoły cyrkowej i przez sześć kolejnych sezonów występował cyrku. Jego specjalnością były popisy na monocyklu. Te doświadczenia jak sam twierdzi pomagają mu teraz w występach sportowych przed dużą publicznością. Jest bowiem oswojony z tym, że cała uwaga widowni jest skoncentrowana na nim. 

Warto dodać, że partnerką Femlinga jest Anna Magnusson, a więc członkini srebrnej sztafety szwedzkich biathlonistek. To nie jedyna para w reprezentacji. Chłopakiem Hanny Oeberg jest bowiem Jesper Nelin. Oboje stworzyli "złotą parę" szwedzkiego biathlonu, a obrazej ich pocałunku na mecie sobotniej sztafety przyćmił nawet widok radującego się z sukcesu króla Szwecji Karola Gustawa XVI. Nelin był blisko powtórzenia wyniku swojej dziewczyny w biegu indywidualnym. Na ostatnim strzelaniu spudłował jednak trzykrotnie i zajął 24. miejsce. Bezbłędne strzelanie dawało mu złoto! Zakwalifikował się jednak do biegu w masowym i w nim po raz pierwszy ukończył zawody w pierwszej dziesiątce. Zajął bowiem dziewiątą lokatę.

Tym, który wygrał w sobotę wojnę nerwów na ostatnim strzelaniu był Fredrik Lindstroem. Najbardziej doświaczony, choć wciąż tylko 28-letni zawodnik jest łącznikiem między pokoleniami. Startował jeszcze z Bjoernem Ferrym i Carlem Johanem Bergmanem. U ich boku odnosił swoje pierwsze sukcesy jak brąz MŚ'12 w biegu masowym oraz brąz MŚ'13 w biegu indywidualnym. Po zakończeniu kariery przez swoich wybitnych rodaków to właśnie on miał nieść ciężar szwedzkiego biathlonu na swoich barkach i trzeba przyznać, że radził sobie w tej roli średnio. W ciągu ostatnich czterech lat tylko raz stał na podium Pucharu Świata, co jak na lidera kadry nie jest osiągnięciem wybitnym. Wydaje się jednak, że Lindstroem przeczekał najgorsze i teraz u boku swoich młodszych kolegów i koleżanek znów czekają go dobre czasy.

fot. wikicommons

Powiązane osoby

 Szwecja | mężczyzna | Jesper Nelin

 Szwecja | mężczyzna | Sebastian Samuelsson

 Szwecja | mężczyzna | Peppe Femling

 Szwecja | mężczyzna | Fredrik Lindstroem