Galeria Mistrzów: Złoty sen Białorusinek

Zwycięstwo Białorusi w damskiej sztafecie jest kolejną wielką niespodzianką tych igrzysk. O ile dla liderki zespołu Darii Domraczewej zdobywanie kolejnych tytułów jest codziennością, o tyle dla jej koleżanek z zespołu jest to pierwszy tak duży sukces.

Urodzona w Sankt Petersburgu Nadieżda Skardino kojarzona jest głównie z bardzo dobrym strzelaniem. I słusznie, w trwającym sezonie jej skuteczność wynosi aż 94% co daje jej pierwszą pozycję wśród wszystkich biathlonistek, które oddały przynajmniej sto strzałów. Poprzednie dwa sezony Rosjanka, która w 2004 roku przeniosła się na Białoruś również kończyła na podium w tej klasyfikacji, co czyni ją najlepiej strzelającą zawodniczką ostatnich lat. To do niej należy rekord Pucharu Świata w liczbie kolejnych pobytów na strzelnicy bez pudła. W styczniu 2014 roku zaliczyła ich aż siedemnaście.

Za sprawą tak dobrej dyspozycji na strzelnicy 33-latka jest w stanie walczyć ze znacznie lepiej biegającymi zawodniczkami oraz sporadycznie odnosić sukcesy. Jej dotychczasowym największym osiągnieciem było wywalczenie brązu na igrzyskach olimpijskich w Soczi w biegu indywidualnym oraz zajęcie trzeciego miejsca w sztafecie na mistrzostwach świata w 2011 roku. Poza tym Skardino pięciokrotnie wywalczyła miejsce na podium w indywidualnych startach w zawodach Pucharu Świata, z czego raz okazała się najlepsza. Na inaugurację tegorocznego sezonu w Ostersund mierząca zaledwie 160cm zawodniczka wygrała bieg indywidualny i przez chwilę była nawet liderką Pucharu Świata. Na koniec tego sezonu odbierze małą kryształową kulę za bieg na 15km. Co ciekawe Skardino ze względu na chorobę musiała zmienić oko, którym celuje z prawego na lewe. A wszystko to bez zmiany karabinu z praworęcznego na leworęczny!

Iryna Krywko startując w  Pjongczang zadebiutowała w igrzyskach olimpijskich. Pierwsze koty za płoty -  w biegach indywidualnych zaledwie dwukrotnie zajęła miejsce w drugiej dziesiątce, a do sztafety mieszanej nie została wybrana. Dla 26-letniej biathlonistki jest to szósty sezon Pucharu Świata, jednak dopiero w tym po raz pierwszy stanęła na podium. Białorusinka sprawiła niespodziankę zajmując drugą lokatę we francuskim Le Grand-Bornand, gdzie w biegu masowym przegrała tylko z zawodniczką gospodarzy Justine Braisaz. Po dzisiejszym świetnym występie w sztafecie śmiało może kandydować do miana jednego z największych odkryć sezonu.

Najmniej znana w drużynie Białorusi jest dwudziestodwuletnia Dzinara Alimbekava. Chyba nikt nie przypuszczał, że zawodniczka, która do tej pory ledwie dwukrotnie wchodziła do punktowanej czterdziestki, będzie się od dziś tytułować mistrzynią olimpijską. Jej matka jest Rosjanką, ojciec pochodzi z Kazachstanu i właśnie tam urodziła się Dzinara, Do Białorusi przeprowadziła się wraz z rodzicami mając trzy lata. – Całe moje świadome życie związane jest z Białorusią i dlatego czuję się stuprocentową Białorusinką – przyznaje.

Jako juniorka młodsza wywalczyła złoto mistrzostw świata w sztafecie. Większą karierę wróżono jej ówczesnym koleżankom ze sztafety Darii Blaszko i Hannie Soli. Obie jednak mają problemy z przebiciem się do kadry seniorek, podczas gdy Alimbekawa zadomowiła się w niej na dobre. Jej start w sztafecie był najprawdopodobniej spowodowany słabą postawą Nadziei Pisarewej, która w sprincie zajęła 52. miejsce, a w biegu pościgowym sklasyfikowana została na 44. miejscu. Alimbekawa dostała okazję startu w biegu indywidualnym, gdzie też się nie popisała i z czterema pudłami uplasowała się na odległej 56. pozycji. Mimo to trenerzy zdecydowali się podjąć ryzyko i postawili na mniej doświadczoną zawodniczkę, która nie zawiodła.

Na koniec ta, o której napisano już epopeje. Ulubienica Aleksandra Łukaszenki, oficer KGB, żona Ole Einara Bjoerndalena, mama Ksenii, symbol białoruskiego biathlonu, multimedalistka mistrzostw świata – to wszystko można napisać o Darii Domraczewej. Od dzisiaj trzeba dodać jeszcze jedno - najbardziej utytułowana biathlonistka w historii igrzysk. Wywalczyła czwarty złoty medal i wyprzedziła w klasyfikacji Anastazję Kuźminę i Kati Wilhelm. Łącznie ma na koncie sześć medali wywalczonych na trzech igrzyskach. Więcej ma już tylko wspomniana Wilhelm (7) i Uschi Disl (9). Więcej olimpijskich sukcesów ma jednak nie być. Domraczewa poddała w wątpliwość swój udział na igrzyskach w Tokio.

Powiązane osoby

 Białoruś | kobieta | Iryna Kryuko

 Białoruś | kobieta | Nadieżda Skardino